M.JUREK- usłyszałem obraźliwe słowa, odchodzę z PiS

Marszałek Sejmu i wiceszef PiS Marek Jurek zrezygnował z członkostwa w partii i złożył wszystkie partyjne funkcje. Jurek opuścił sobotnie posiedzenie Rady Politycznej partii, towarzyszyło mu kilku posłów PiS. Na razie Rada nie przyjęła rezygnacji Jurka.

- Dyskusji o sprawach merytorycznych nie ma, bo się mówi "posiedzenie skończone" - poinformował Jurek odnosząc się do sytuacji w PiS. Dodał również, że podczas obrad Rady Politycznej usłyszał słowa bardzo obraźliwe, które wolałby jak najszybciej zapomnieć. Słowa te korespondują z opinią Piotra Semki z "Rzeczpospolitej", który stwierdził na antenie TVN24, że premier Jarosław Kaczyński zrugał Marka Jurka.

Marszałek Jurek powiedział, że w sprawie zmiany konstytucji zaszkodzili nie pan Gadzinowski, czy Kalisz, tylko niektórzy koledzy posła. - Działania PiS wpłynęły niekorzystnie na przebieg prac w sprawie zmiany Konstytucji - powiedział Jurek. Marek Jurek stwierdził również, że sprawy, które leżały u podłoża konfliktu można było naprawić, ale w szczerej i otwartej rozmowie, której zabrakło.

- Planuję powrócić do komisji spraw zagranicznych i zamierzam wspierać rząd jako poseł. To jest rząd który zasługuje na poparcie, choć chciałbym żeby zajmował się również prawami rodziny i innymi działaniami, które są esencją IVRP - powiedział Jurek mówiąc o swojej przyszłości w polityce.

W ocenie J. Kaczyńskiego, decyzja Jurka o odejściu z PiS "to wynik bardzo poważnego wstrząsu, jaki było dla niego nieuzyskanie sukcesu w sprawie, w którą był zaangażowany" -czyli fakt, że nie udało się wprowadzenie do konstytucji zapisów o ochronie życia od momentu poczęcia.

Premier zaznaczył, że ponieważ decyzja Jurka zapadła w momencie "ciągle znacznych emocji", wobec zaproponował, aby Rada jej w sobotę nie przyjmowała.

- Bo ludzie podejmują różne decyzje i czasem je później jeszcze zmieniają. Żeby było jasne: nikt marszałka Jurka z partii nie miał zamiaru usuwać i w ogóle nikt niczego takiego ani przez chwilę nie podnosił - podkreślił szef rządu.

Premier powiedział w swoim wystąpieniu na posiedzeniu Rady Politycznej, że "sytuacja która wytworzyła się w partii po wczorajszym dniu wymaga odrębnego posiedzenia Rady Politycznej, posiedzenia zamkniętego i takie zamknięte posiedzenie Rady Politycznej zostanie w nieodległym terminie zwołane".

- Będziemy w trakcie tego posiedzenia omawiać tę, już dzisiaj po posiedzeniu Komitetu politycznego, nową sytuację polityczna naszej partii - powiedział premier.

Wśród posłów, którzy opuścili siedzibę PiS zaraz po marszałku Jurku byli m.in. Artur Zawisza, Małgorzata Bartyzel, Dariusz Kłeczek.

Zawisza powiedział dziennikarzom, że posłowie, którzy wyszli chcą być "w wielkim stronnictwie prawicy". Jak podkreślił, na razie nie opuszczają PiS. - Chcemy być PiS, ale chcemy być tam razem z najszlachetniejszym politykiem tej partii Markiem Jurkiem - mówił Zawisza.

Z kolei Kłeczek oświadczył, że Rada Polityczna zaczęła się od próby "zakneblowania posłów", którzy mają inne zdanie.

- Doszło do niedopuszczenia do dyskusji - takie było zdanie prezesa partii - powiedział Kłeczek. Podkreślił, że trudno być w partii, która nie pozwala wygłaszać swoich poglądów. Jak mówił, decyzja o opuszczeniu posiedzenia Rady jest "chwilowo gestem symbolicznym", a konsekwencją może być wystąpienie z partii.

Według Kłeczka, posłowie nie wiedzieli wcześniej o decyzji marszałka Jurka, i działali spontanicznie - w sumie z posiedzenia Rady wyszło sześciu posłów.

Małgorzata Bartyzel pytana przez dziennikarzy, czy ona i inni posłowie, którzy opuścili posiedzenie Rady, opuszczą też PiS powiedziała: "w zależności od rozwoju wypadków będziemy podejmowali decyzje". Stwierdziła, że wyjście z obrad Rady to "naturalna reakcja".

- Kilkadziesiąt osób miało podobne zdanie i wyraziło swoje wątpliwości w formie pisemnej wobec propozycji. Trzeba być konsekwentnym, bronimy zasad podstawowych - oświadczyła.

- Partia prawicy to partia zasad, jeśli PiS utrzyma taką formułę, to zostaniemy; jeśli nie - to będziemy z Markiem Jurkiem poza PiS- em - powiedziała posłanka.

Zawisza podkreślił, że posłowie, którzy wyszli z posiedzenia Rady "nie planowali tego gestu, ani nie konsultowali". "Dowiedzieliśmy się bezpośrednio po posiedzeniu Komitetu Politycznego, że wiceprezes, marszałek Sejmu Marek Jurek złożył swoje partyjne urzędy. W tej sytuacji pomyśleliśmy, że nie ma powodu uczestniczyć w tym posiedzeniu Rady Politycznej. Co będzie dalej - opatrzność pokaże" - powiedział Zawisza.

Posłowie podkreślali, że są rozczarowani tym, że w porządku obrad Rady nie znalazł się punkt dotyczący sprawy piątkowego głosowania nad zmianą konstytucji w kwestii ochrony życia.

- Premier zapowiedział, że nie to posiedzenie Rady Politycznej a następne będzie poświęcone wyjaśnieniu tych spraw. To posiedzenie przestało być interesujące, bo kwestia regulaminu rady regionalnej nie jest kwestią tak ekscytującą, aby temu tak piękny, słoneczny dzień poświęcać - powiedział Zawisza.

Posłowie deklarowali, że "w pełni rozumieją" przyczyny wyjścia Jurka z PiS. Zgodnie wykluczyli, by mieli zamiar wstąpić do LPR.

Marek Jurek i grupa posłów po opuszczeniu posiedzenia Rady Politycznej spotkali się w Sejmie. Według Zawiszy w spotkaniu uczestniczyło ok. 10 osób - poza nim, posłanką Bartyzel i posłem Kłeczkiem także posłowie Marian Piłka i Wojciech Mojzesowicz. Ten ostatni w rozmowie z PAP potwierdził, że był na tym spotkaniu.

Pojawił się na nim także wiceminister kultury Jarosław Sellin, który nazwał to spotkanie "koleżeńskim". Powiedział dziennikarzom, że na razie w PiS "nic się nie dzieje" i że decyzje, które zapadły nie są ostateczne.

Wczoraj Marek Jurek podał się do dymisji z funkcji Marszałka Sejmu. Tłumaczył, że jego decyzja ma związek z nieudanymi głosowaniami w sprawie wprowadzenia zapisów o ochronie życia do Konstytucji. Przypomniał, że osobiście zaangażował się w prace nad projektem poprawek do Konstytucji w sprawie życia poczętego. Dlatego z powodu niepowodzenia projektu decyzję o dymisji traktuje jako wyraz osobistej odpowiedzialności.

Wniosek o odwołanie Marka Jurka ma być głosowany na następnym posiedzeniu Sejmu za dwa tygodnie.

 Kwasniewskin -nie będzie nowej partii, wesprę LiD

B. prezydent Aleksander Kwaśniewski zadeklarował podczas spotkania z młodymi działaczami Socjaldemokracji Polskiej, że nie chce budować partii lub ruchu politycznego, ale włączyć się aktywnie w działalność porozumienia Lewica i Demokraci - poinformował szef SdPl Marek Borowski.

Liderzy SLD, SdPl, Partii Demokratycznej i UP zamierzają z b. prezydentem jeździć po kraju. Na początek odwiedzą Podlasie, gdzie w maju odbędą się ponowne wybory do sejmiku wojewódzkiego.

Relacjonując spotkanie Borowski powiedział, że wzięło w nim udział około 30 młodych działaczy SdPl, mających doświadczenie m.in. w pracy samorządowej. Młodych socjaldemokratów interesowały przede wszystkim dwie sprawy: czy prawdą są doniesienia medialne o budowaniu przez Kwaśniewskiego nowej formacji z takimi politykami jak Paweł Piskorski (wyrzucony z PO) czy Andrzej Olechowski (założyciel PO) oraz stosunek b. prezydenta do LiD-u.
- Aleksander Kwaśniewski powiedział, że nie będzie budował nowej partii oraz zadeklarował, że chce wspierać Lewicę i Demokratów - powiedział Borowski.

Członek zarządu krajowego SdPl Marcin Rzepecki powiedział, że młodzi działacze lewicy chcą tworzyć prawdziwą lewicową formację polityczną, reprezentującą interesy m.in. najbardziej poszkodowanych grup społecznych.

- Nie wyobrażam sobie współpracy z politykami związanymi z biznesem, nieczystymi interesami - powiedział Rzepecki odnosząc się do informacji podawanych przez media o niejasnych źródłach majątku Pawła Piskorskiego, co miało być powodem jego odejścia z PO.

- Aleksander Kwaśniewski powiedział, że od czterech lat nie rozmawiał z Piskorskim - dodał Borowski. Mówiąc o Olechowskim, Borowski podkreślił, że współpraca z politykiem Platformy jest raczej wykluczona, gdyż Olechowski nie jest zainteresowany ruchem lewicowym.

Borowski uważa, że Kwaśniewski mógłby wesprzeć LiD w pracach programowych, dyskusjach publicznych oraz pozyskaniu środowiska ekspertów i autorytetów. Lider SdPl zapowiada prace nad manifestem programowym LiD. - Dopiero mając tezy programowe możemy wyjechać z Warszawy w teren - podkreślił Borowski.

Z rozmowy z politykami SdPl wynika, że dyskusja programowa w LiD nie będzie łatwa ze względu na różnice programowe przede wszystkim z Partią Demokratyczną. - Trudno rozmawiać o ochronie praw pracowniczych, gdy po drugiej stronie stoi Henryka Bochniarz (szefowa Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan") - powiedział Rzepecki.

Borowski wierzy jednak, że partie LiD osiągną kompromis programowy przed wyborami parlamentarnymi. - W pewnych sprawach będziemy się różnić, ale też nie będziemy tego ukrywać przed wyborcami –

Petardy i martwy kot na wiecu narodowców

Około dwustu manifestantów pod sztandarami Obozu Narodowo-Radykalnego (ONR) przeszło po południu ulicami Krakowa. Okazją do marszu była 73. rocznica powstania ONR. Przy pl. św. Idziego manifestanci spotkali się z uczestnikami wcześniejszego wiecu antyfaszystów. Do zamieszek nie doszło.

Policja otoczyła plac św. Idziego szczelnym kordonem i odgrodziła obie grupy manifestujących. Pomimo tego w stronę maszerujących ONR- owców rzucono z placu kilka petard, butelki i martwego czarnego kota.

- Osoba, która rzuciła kotem, i druga, która go przyniosła, zostały zatrzymane do wyjaśnienia. Łącznie zatrzymano trzy osoby - powiedział rzecznik małopolskiej policji Dariusz Nowak.
Manifestanci wyruszyli spod kościoła oo. Paulinów na Skałce i ulicami Krakowa, przez Rynek Główny, przeszli na Plac Inwalidów.

Okazją do zorganizowania marszu była 73. rocznica powstania ONR. Organizacja ta po trzech miesiącach działalności w 1934 roku została rozwiązana, reaktywowano ją w 1993 roku. Na stronie internetowej organizacji podano, że ONR jest ruchem ideowo- wychowawczym.

- Naszym celem nie jest zdobycie mistycznej, iluzorycznej i mocno skompromitowanej władzy, ale zdobycie młodych pokoleń Polaków. Nie walczymy o "stołki", walczymy o dusze i umysły młodzieży naszej - deklaruje ONR.

 

Wasze zdjęcia - marsz ONR w Krakowie

 

 

 

Zobacz zdjęcia świadka dzisiejszej demonstracji ONR w Krakowie. Fotoreportaż "Marsz ONR w Krakowie".



Godzinę wcześniej przeciwko temu przemarszowi protestowali przed Krzyżem Katyńskim przy kościele św. Idziego uczestnicy wiecu "Krakowianie przeciwko faszyzmowi".

- Jako mieszkańcy Krakowa, miasta dumnego ze swojej renesansowej i humanistycznej tradycji, nie możemy pozwolić, aby neofaszyści zawłaszczyli naszą przestrzeń polityczną. Nie możemy zgodzić się na otwarte manifestowanie wartości sprzecznych z ideami i atmosferą naszego miasta - odczytali w apelu skierowanym do prezydenta Krakowa organizatorzy wiecu. - Precz z faszyzmem - skandowali uczestnicy. Podkreślali, że ONR propaguje faszyzm i nacjonalizm.

Według planu, wiec antyfaszystów miał się zakończyć o godz. 16 na Rynku Głównym, jednak jego uczestnicy pozostali przed Krzyżem Katyńskim na pl. Św. Idziego, by spotkać się z przechodzącymi obok ONR-owcami.

Jak informowały wcześniej władze Krakowa, nie było podstaw prawnych, aby zabronić przemarszu członkom ONR. Zapowiadały jednocześnie, że marsz zostanie przerwany, jeżeli dojdzie do sytuacji zagrażającej bezpieczeństwu mieszkańców Krakowa oraz jeśli naruszony zostanie zakaz propagowania idei faszystowskich.

Po południu w Krakowie spodziewani są Żydzi, przybywający na uroczystości związane z "Marszem Żywych".

Zmarła żona Edwarda Gierka

Stanisława Gierek, żona byłego I sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka, zmarła w Cieszynie - poinformował dyrektor biura eurodeputowanego Adama Gierka Dariusz Szustik. Gierkowie przeżyli w małżeństwie 64 lata.

Stanisława Gierek, z domu Jędrusik, była o pięć lat młodsza od swojego męża, który zmarł 6 lat temu. Urodziła się w 1918 roku w Sosnowcu. Wyszła za mąż za Edwarda Gierka w 1937 roku. Mieli dwóch synów - Jerzego i Adama. Prof. Adam Gierek jest obecnie deputowanym do Parlamentu Europejskiego, członkiem Partii Europejskich Socjalistów.

Edward Gierek zmarł w lipcu 2001 w szpitalu w Cieszynie. Na tym samym oddziale zakończyła życie jego żona. Przyczyną śmierci była nasilająca się od kilku lat niewydolność krążenia. Stanisława Gierek spocznie tam gdzie jej mąż, na cmentarzu w Sosnowcu - Zagórzu.
Ceremonia pogrzebowa będzie świecka.

 

Infonurt2 :

Nalezy sie liczyc  e ostatnie p[rzestepstwa ekipy PiS doprowadzily do upadku tej partii i pozostali   wniej sami Zydzi..

Jurek zas chyba wystapi jako lider lewicy..po wkupieniu sie swa akcja w laski kleru...