SZAMBO FERMENTUJE  W LIPCU 2007

INFONURT2 :..TAK NAPRAWDĘ ŻYDOM W POLSKIM RZĄDZIE  CHODZI O TO ABY NOWO WYBRANY SEJM I SENAT ZATWIERDZIŁ IM UCHWAŁE 133 O PRZAKAZANIU $65 MILIARDÓW DOLARÓW DLA ZYDÓW W USA..ALLELUJA I DO PRZODU !! SHALLOM

 

RAPORT

Koniec ery wicepremiera Andrzeja Leppera
Na wniosek premiera Jarosława Kaczyńskiego prezydent Lech Kaczyński odwołał Andrzeja Leppera z funkcji wiceprezesa Rady Ministrów oraz z funkcji Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Wiadomości

Fotoreportaże

Relacje TV

Lepper w "Kropce nad i": to wszystko jest szyte grubymi nićmi

Andrzej Lepper

Moja dymisja oznacza koniec koalicji; do rządu Jarosława Kaczyńskiego już nie wrócę - oświadczył wieczorem w "Kropce nad i" w TVN24 odwołany wicepremier i minister rolnictwa Andrzej Lepper. Dodał, że "nie wyobraża sobie innej decyzji niż wyjście Samoobrony z rządu".

- My w takim rządzie jako Samoobrona uczestniczyć nie będziemy - oświadczył Lepper. W tej sprawie jeszcze wieczorem zebrało się prezydium Samoobrony (podjęło decyzję o opuszczeniu koalicji), a we wtorek - jak poinformował Lepper - zbierze się klub Samoobrony.

- To wszystko jest szyte grubymi nićmi - oświadczył.
Odnosząc się do materiałów CBA, które były przyczyną jego dymisji, szef Samoobrony powiedział: "problem w tym, że nic nie mają". Jak zaznaczył, oficerom Biura Ochrony Rządu kazał sprawdzić swój gabinet w ministerstwie rolnictwa.

- Problem w tym, że nic nie mają. Mają jakieś trzy rozmowy (CBA - PAP). To chodzi o ziemie 35 hektarów. Miało być za to trzy miliony złotych łapówki, był założony podsłuch i obserwacja. Ja miałem założony i chyba mam nadal założony podsłuch - powiedział. Pytany skąd wie, że jest podsłuchiwany, Lepper odpowiedział, że mówiono mu o tym i - jak dodał - "czuje to".

- Podobno chodzi o to, że niejaki Piotr R. i pan "na K." (...) powiedzieli komuś, że mają takie układy w ministerstwie rolnictwa, że mogą załatwić przekwalifikowanie ziemi" - mówił na początku rozmowy w TVN24 Lepper.

Później zaś powiedział: - CBA uzyskało informacje, że to takie mówienie o tym, że może załatwić sprawę pan Ryba to jest tożsame z wywieraniem wpływu na funkcjonariuszy publicznych. Kruszyński jakiś pan, gdzie jest mowa o kwotach jakie uzyska w zamian za załatwienie wniosku są traktowane jako korupcyjna korzyść majątkowa dla funkcjonariusza publicznego. Mówi o kwotach, kwot żadnych nie ma.

Jak dodał, wniosek nie został jeszcze zatwierdzony, ale chciał tego wiceminister rolnictwa Henryk Kowalczyk.

Kowalczyk, który nadzoruje w resorcie departament gospodarki ziemią, powiedział w TVN24, że CBA było w resorcie w poniedziałek przed południem. - Zabrali dokumenty, wszystkie dokumenty udostępniłem. Nic więcej nie wiem - podkreślił. Dodał, że nic mu nie mówią nazwiska osób, przeciwko którym toczy się postępowanie. Podkreślił, że jak poznał te nazwiska, próbował się czegoś dowiedzieć na ich temat, ale mu się to nie udało.

Zastrzegając, że nie zna wypowiedzi Leppera, Kowalczyk powiedział, że sprawa, o której mówił szef Samoobrony, nie była jeszcze rozpatrywana na kierownictwie resortu. - Rzeczywiście departament gospodarki ziemią prowadzi sprawy odrolnienia gruntów. Ja ten departament nadzoruję. Są wypracowane procedury, które w sposób jednoznaczny określają kolejne kroki przy odralnianiu tej ziemi. Sprawa (...) którą interesowało się CBA jeszcze nie było rozpatrywana na kierownictwie - podkreślił.

- Byłem na spotkaniu z premierem, ze względu na to, że od piątku toczy się nieczysta gra wokół mojej osoby. Rano w piątek dowiedziałem się że ma coś mi być podrzucone, jakaś prowokacja zrobiona, nawet były propozycje, żebym się ukrył, abym nie prowadził kierownictwa resortu rolnictwa - relacjonował Lepper. Jak podkreślił, "do dzisiaj to trwa", a w piątek Centralne Biuro Antykorupcyjne wkroczyło do ministerstwa rolnictwa "bez jego wiedzy".

Jak dodał, podczas spotkania z szefem rządu powiedział, że podaje się do dymisji, "ale nie będzie koalicji też". - Zaraz po moim wyjeździe premier daje do prezydenta wniosek, żeby mnie odwołał, czyli miał już przygotowany. (...) Panie premierze, tak się nie robi - mówił Lepper.

Według relacji szefa Samoobrony, premier powiedział, że są dwie drogi wyjścia: jedna, że Lepper podaje się sam do dymisji i wówczas Samoobrona zostaje w rządzie i druga, że szef rządu odwołuje Lepper. - Powiedziałem "nie". Podaję się do dymisji, a Samoobrona wychodzi z koalicji - dodał.

Zdaniem Leppera, PiS nie ujawnił sprawy wcześniej, ponieważ chciał w miniony piątek "wybrać jeszcze prezesa NIK" (został nim Jacek Jezierski). "Jeszcze Trybunał Konstytucyjny jest bardzo ważny dla premiera. Myślę, że zrobi wszystko, aby kogoś zyskać do koalicji, żeby zmienić prezesa TK" - dodał polityk Samoobrony.

- Widzę, że premier jest chyba zmęczony tym, co się dzieje (...) i koalicją, sytuacją polityczną, tym co się dzieje również w PiS, odwołaniem Pawła Zalewskiego, polityką zagraniczną - stwierdził Lepper.


PiS: jeśli nie będzie większości - wybory jesienią

Posłowie PiS chcą zdobyć większość dla rządu - jeśli jednak pewnej większości nie będzie, odbędą się wcześniejsze wybory parlamentarne. Politycy PiS liczą na to, że klub Samoobrony nie podzieli decyzji prezydium tej partii i pozostanie w koalicji.

Wieczorem prezydent Lech Kaczyński na wniosek premiera Jarosława Kaczyńskiego odwołał Andrzeja Leppera z funkcji wicepremiera i ministra rolnictwa. Prezydium Samoobrony podjęło decyzję o wyjściu z koalicji. Wieczorem odbył się komitet polityczny PiS, a następnie obradowało prezydium klubu.

- Ten rząd ma zbyt ambitny program, żeby można go było realizować w układzie mniejszościowym. Jeśli nie będzie możliwe stworzenie większości, to jestem zwolennikiem szybkich wyborów, czyli najprawdopodobniej jesienią - powiedział dziennikarzom sekretarz stanu w Kancelarii Premiera Adam Lipiński.

- Ale nie jest to przesądzone absolutnie, nie wiemy jak się zachowa opozycja, nie wiemy jak się zachowają posłowie niezrzeszeni. Różne warianty są możliwe - dodał.

Lipiński nie wykluczył, że PiS poprze wniosek SLD o samorozwiązanie Sejmu. Jak powiedział, to zależy od tego, jaki będzie układ sił w parlamencie.

Podkreślił, że PiS nie chce rozbijać Samoobrony, ale na razie w koalicji nie ma tylko prezydium tej partii.

- Liczymy na zdrowy rozsądek (posłów Samoobrony-PAP). Obecnie wszystko wskazuje na to, że jeśli by były wybory, to powstanie układ liberalno-lewicowy, bez Samoobrony, bądź też powstanie niesamowicie ciężka (...) koalicja PO-PiS - to raczej wskazuje na to, że Samoobrony w układzie rządowym nie będzie - przekonywał

- Stąd ja bym apelował do wszystkich posłów, żeby zachowali trochę zdrowego rozsądku i po prostu nie dali się wypychać z koalicji rządowej - podkreślił.

Lipiński zaznaczył, że nie będzie rozmów z poszczególnymi posłami Samoobrony. - Nie chcemy żadnych klubów rozbijać, nie chcemy bawić się w przekonywanie poszczególnych posłów, ten etap w historii PiS- u mamy za sobą - dodał.

Jego zdaniem, jeśli nie powstanie jakiś blok, który poprze rząd w konfiguracji PiS-Samoobrona-LPR, to powstanie innego układ jest mało prawdopodobne.

- Jeżeli (z koalicji) wyjdzie cały klub Samoobrony, to na pewno tracimy większość. Jeżeli nie dojdzie do jakichś do rozmów z innymi podmiotami - tu wchodzi w grę PSL i PO - jeszcze raz powtórzę niesamowicie trudnych, nie wiem czy w ogóle możliwych, to oczywiście po wyjściu Samoobrony mamy mniejszościowy układ i są wybory - podkreślił.

Z kolei - jak mówił - "jeżeli klub Samoobrony podejmie decyzję, że nie wychodzi z kolacji, to mamy większość i możemy rządzić dwa lata".

Również inni posłowie PiS podkreślają, że wszystko zależy teraz od posłów Samoobrony: czy zdecydują się na poparcie rządu. - To, że stała się rzecz bardzo przykra dotycząca pana Andrzeja Leppera, to nie oznacza, że posłowie Samoobrony również mają nie uczestniczyć dalej w tej koalicji. To jest ich suwerenna decyzja - powiedziała dziennikarzom wiceszefowa klubu PiS Jolanta Szczypińska.

Szczypińska ma nadzieję, że posłowie Samoobrony "w sumieniu rozważą, czy chcą realizować program rządu" i "podjąć dalszą pracę".

Jak powiedziała, PiS liczy m.in. na posłów Samoobrony, ale nie tylko. Szczypińska nie sądzi jednak, aby z PO mogło dojść do jakiegoś porozumienia. - Sami wiemy, jakie emocje są pomiędzy PO a PiS - mówiła.

Jej zdaniem, przy "tak mało konstruktywnej, agresywnej opozycji rząd mniejszościowy wydaje się bardzo mało prawdopodobny". Podkreśliła, że PiS jest gotowe na wybory. - Ale nie jest to naszym celem, naszym celem jest realizacja bardzo ważnych planów wdrażania "Solidarnego Państwa" - dodała.

- Dzisiaj każdy scenariusz jest możliwy. Nawet jutrzejszy dzień może pokazać niektóre z nich. Nie jest zamknięta możliwość kontynuacji koalicji z Samoobroną, zobaczymy, jaka będzie decyzja tego klubu - uważa wicepremier Przmysław Gosiewski.

Jak mówił, "wierzy w zdrowy rozsądek w Sejmie". - Te działania (wobec Andrzeja Leppera) w żaden sposób nie były podejmowane pod kątem, aby była w jakiś sposób ograniczona koalicja z Samoobroną - to jest decyzja tej partii, czy będzie w koalicji z PiS - zaznaczył Gosiewski.

Sekretarz generalny PiS Joachim Brudziński podkreślił, że jego ugrupowanie dokona wszelkich starań, aby większość zdobyć, a jeśli jej nie będzie - odbędą się wybory. Podkreślił, że nie ma mowy o wyłuskiwania posłów, a jedynym warunkiem trwania rządu jest zdobycie trwałej większości.

Posłowie podkreślali, że prezydent i premier nie mieli wyjścia i musieli podjąć taką decyzję w sprawie Leppera.

We wtorek rano zbiera się klub PiS. Jako możliwy termin Rady Politycznej, o której mówił premier, politycy PiS wymieniają sierpień.

tam chodzi o wielomilionowe łapówki

Premier Jarosław Kaczyński podczas konferencji prasowej
TVN24

Jeżeli rząd nie mógłby działać, miałby tylko trwać, to wyjściem są przedterminowe wybory - oświadczył premier Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla TVP1. Według niego, przy obecnej "agresywnej opozycji" kierowanie gabinetem mniejszościowym jest niemożliwe.

Jednocześnie - według premiera - rozważanie obecnie terminu ewentualnych przedterminowych wyborów jest przedwczesne.

Premier podkreślił, że zarówno wobec szefa Samoobrony Andrzeja Leppera (odwołanego z funkcji wicepremiera i ministra rolnictwa), jak i Tomasza Lipca (odwołanego ze stanowiska ministra sportu) są "poważne przesłanki, by sądzić, że mogli być zamieszani w działalność o charakterze przestępczym".
Według premiera, powrót Leppera do rządu byłby możliwy tylko wtedy gdyby Samoobrona zostałaby w obecnym rządzie, a następnie "prokuratura, czy też sąd uznałby, że Andrzej Lepper jest niewinny". - Bez wyjaśnienia tej sprawy - nie. To jest poważna sprawa, tam chodzi o wielomilionowe łapówki. To nie są drobnostki - powiedział J. Kaczyński.

W związku z odwołaniem Leppera z rządu, prezydium Samoobrony zdecydowało o wyjściu tej partii z koalicji rządowej. Premier, który udzielił wywiadu, jeszcze przed decyzją władz Samoobrony, mówił, że PiS nie usuwa Samoobrony z większości parlamentarnej. - Jeżeli Samoobrona będzie odchodzić, to jest wyłącznie jej decyzja - stwierdził premier.

- Zobaczymy - dodał - jak zachowa się Samoobrona, czy będzie chciała dzielić los swego przewodniczącego, czy też będzie inaczej. Według premiera, jest też pytanie o zachowanie innych formacji politycznych. - Jeśli okaże się, że nie ma możliwości utrzymania rządu większościowego albo przynajmniej takiego, który może coś dla kraju załatwić, to jedynym wyjściem są wybory- oświadczył J. Kaczyński.

Według niego, "przy tak agresywnej opozycji kierowanie rządem mniejszościowym jest po prostu niemożliwe". - Taki rząd byłby zupełnie nieefektywny. Polska stoi przed wielkimi szansami, ale te szanse są zależne od tego, co rząd jest w stanie załatwić. Oczywiście nie wyłącznie, jest tu wiele czynników, ale rząd jest tu bardzo ważny - powiedział premier.

Zdaniem J. Kaczyńskiego, pytanie o to, czy rząd mniejszościowy miałby szansę, jest tak naprawdę pytaniem do szefa PO Donalda Tuska, a nie do niego. - Ja oceniam opozycję wedle tego, co było dotychczas, a powtarzam, tak agresywnej opozycji nie było w ciągu tych 18 lat i jeżeli choćby po części byłoby to kontynuowane, to rząd mniejszościowy jest niemożliwy i musimy liczyć się z innym rozwiązaniem - stwierdził premier.

Podkreślił, że PiS się tego innego rozwiązania - czyli przedterminowych wyborów - nie boi. - Uważamy, że mamy wszelkie szanse walczyć o kolejny sukces wyborczy - powiedział J. Kaczyński. Dodał, że na pewno rządzący nie będą działać w ten sposób, aby dla przedłużenia swej obecność u władzy "narażać polski interes".

Jednocześnie - zdaniem premiera - rozważanie obecnie terminu ewentualnych przyspieszonych wyborów parlamentarnych jest przedwczesne. Zapytany, kiedy mogłyby się odbyć takie wybory, premier odpowiedział, że "pewnie na jesieni". Ale - jak dodał - "to jest rzecz przedwczesna w tej chwili, jeśli chodzi o rozważanie terminu".

- Ja bym tu jeszcze jednak się powstrzymywał. Powiedziałem tylko bardzo ogólnie. Może to być trochę później. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało - powiedział J. Kaczyński.

- Najlepiej byłoby gdyby ci, którzy dotąd nas popierali zrozumieli, że w tej sytuacji nie mieliśmy żadnego wyjścia i że warto nas popierać w dalszym ciągu. Ale to już nie moja decyzja- dodał premier.

Odnosząc się od sprawy odwołania Leppera i dymisji Lipca, szef rządu oświadczył, że rządzący po raz kolejny wykazali, że są konsekwentni. Przypomniał, że w przeszłości, gdy PiS był jeszcze w opozycji i padły oskarżenia pod adresem osób związanych z tą partią - Andrzeja Diakonowa, Mirosława Stycznia, Konrada Tomaszewskiego - władzy partii zachowały się wobec nich tak samo.

- Nie możemy stosować innych zasad w tej chwili. W wypadku pana Leppera, skądinąd także pana Lipca, są poważne przesłanki, żeby sądzić, że mogli być oni zamieszani w działalność o charakterze po prostu przestępczym. Nie ma oczywiście rozstrzygających dowodów i nie do mnie należy orzekanie jak było naprawdę. Ale to jest dla nas zupełnie wystarczająca przesłanka, żeby poprosić o dymisję - powiedział J. Kaczyński.

Zaznaczył też, że między przypadkiem Leppera a Lipca jest pewna różnica. - Pan Lepper, niezależnie od tego co teraz mówi, dymisji nie złożył, odmówił złożenia dymisji, natomiast pan Lipiec złożył dymisję - stwierdził premier.

Premier powiedział, że sprawa dotycząca Leppera "przybrała poważny charakter w piątek". - Ale żeby mieć jasność co do tego, co się naprawdę stało i czy rzecz dotyczy tylko współpracowników, znajomych, osób bywających w ministerstwie czy też samego ministra, musiałem poczekać. I dziś nie mam takiej pewności, nie chcę tutaj niczego rozstrzygać, ja tylko stwierdzam, że jest to sytuacja podobna do tej, która miała miejsce kilka lat temu w wypadku tych trzech panów i skoro wtedy wyciągnęliśmy takie wnioski, to takie same wnioski musimy wyciągać także teraz - oświadczył szef rządu.

J. Kaczyński powtórzył, że rządzący są konsekwentni jeśli chodzi o podstawowe przesłanki swej polityki i jeśli chodzi o zapowiedzi. "Zapowiedziałem, że CBA będzie przede wszystkim pilnowało zaplecza tego rządu i pilnuje, i są tego efekty. Niestety właśnie takie, jak te o których dzisiaj mówimy" - dodał.

Premier zastrzegł, że zgodnie z prawem wiele nie może powiedzieć o okolicznościach sprawy dotyczącej Leppera. - Mogę powiedzieć, że całą pewnością jest tak, że ja nie mogę wykluczyć, że pan Andrzej Lepper uczestniczył w działalności o przestępczym charakterze i to z mojego punktu widzenia jest zupełnie wystarczające - powiedział.

Według premiera, toczące się śledztwo będzie "w tym, czy innym sensie obejmowało i Andrzeja Leppera, czy jako podejrzanego, czy w przyszłości oskarżonego, czy też tylko jako świadka". - Tego jeszcze w tej chwili nie wiem. Ale jest wystarczająco wiele przesłanek, żeby sądzić, żeby nie można wykluczyć, że będzie jednak podejrzanym, by podjąć taką decyzją, jaką podjąłem - powiedział J. Kaczyński.

 

 

 

Zmiany w rządzie - kolejny minister odwołany

Minister sportu Tomasz Lipiec podał się do dymisji, premier Jarosław Kaczyński przyjął ją, a prezydent Lech Kaczyński formalnie odwołał Lipca ze stanowiska.

- W wypadku pana Leppera, skądinąd także pana Lipca, są poważne przesłanki, żeby sądzić, że mogli być oni zamieszani w działalność o charakterze przestępczym - powiedział premier w wywiadzie dla TVP1. Zastrzegł, że nie ma "rozstrzygających dowodów" i "nie do niego należy orzekanie jak było naprawdę". "Ale to jest dla nas wystarczająca przesłanka, aby poprosić o dymisję" - powiedział szef rządu.

Podczas wieczornej konferencji prasowej J. Kaczyński podkreślił, że Tomasz Lipiec sam złożył prośbę o odwołanie go z funkcji.

W ubiegłym tygodniu Centralne Biuro Antykorupcyjne - po wręczeniu kontrolowanej łapówki - zatrzymało dyrektora i wicedyrektora Centralnego Ośrodka Sportu, nad którym minister sportu sprawuje nadzór, Krzysztofa S. i Tadeusza M. Obaj zostali zatrzymani i aresztowani na trzy miesiące po zarzutem korupcji.

W oświadczeniu przesłanym wieczorem Tomasz Lipiec zapewnia, że nie miał nic wspólnego z działaniami korupcyjnymi dyrekcji Centralnego Ośrodka Sportu. "Pragnę zapewnić, że wszystkie działania podejmowane przeze mnie były realizowane z najwyższą starannością i dopełniłem wszystkich wymogów prawnych związanych z właściwą realizacją zadań Centralnego Ośrodka Sportu - napisał Lipiec. - Obciążające mnie zeznania zatrzymanych osób to pomówienia".

Były minister zapewnił, że od wielu miesięcy wiedział o działaniach służb państwowych na terenie COS i od początku udzielał im wszelkiej niezbędnej pomocy. "Jeszcze przed interwencją CBA podjąłem decyzję o zwolnieniu dyrektorów COS, o czym zostali poinformowani" - zapewnił Lipiec.

Odwołania ministra sportu domagała się opozycja, informując, że prokuratura okręgowa w Warszawie prowadzi postępowanie w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstw w Warszawskim Ośrodku Sportu i Rekreacji w latach 2004-2005, a więc okresie, w którym dyrektorem był obecny minister sportu Tomasz Lipiec.

W poniedziałek Lipiec towarzyszył prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu podczas wizyty na Ukrainie, podczas której omawiana była sprawa przygotowań do piłkarskich mistrzostw Europy w 2012 roku i powołano polsko-ukraiński Komitet Koordynacyjny.

Lipiec został powołany na stanowisko ministra sportu 31 października 2005 roku. Przez wiele miesięcy toczył spór z Polskim Związkiem Piłki Nożnej, domagając się ustąpienia prezesa Michała Listkiewicza i rozpisania nowych wyborów. Minister zarzucał władzom PZPN brak reakcji na aferę korupcyjną w polskim futbolu.

Lipiec wprowadził do PZPN kuratora, jednak po naciskach ze strony Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej (FIFA), która groziła wykluczeniem polskich drużyn z międzynarodowych rozgrywek, odwiesił władze PZPN. Na mocy zawartego porozumienia wybory w PZPN mają się odbyć jeszcze w tym roku.

 

PiS zbiera posłów-rozłamowców

 

Wojciech Mojzesowicz
TVN24

"Rzeczpospolita": W najbliższych dniach Klub PiS może wzbogacić się o nowych posłów. W ten sposób partia chce uczcić rok rządów premiera Jarosława Kaczyńskiego.

- Będzie niespodzianka - zdradza szef Klubu PiS Marek Kuchciński. - Nasz klub będzie większy, niż był po wyborach. Dziś w klubie zasiada 149 posłów, czyli o sześciu mniej niż we wrześniu 2005 roku. Największą stratę PiS odnotowało po odejściu grupy Marka Jurka.

Władze partii chcą to sobie zrekompensować i dlatego prowadzą rozmowy z innymi politykami. Chodzi przede wszystkim o posłów z Koła Ruchu Ludowo-Narodowego (RLN), który jest w nieformalnej koalicji z PiS. Według szefa koła Józefa Cepila wszyscy posłowie z RLN dostali propozycję od władz Klubu PiS. - Forma jest do uzgodnienia, ale decyzję chcemy podjąć wspólnie - zastrzega Cepil.
PiS rozmawia też z posłami, którzy nie należą do żadnego klubu, czy koła. Po wakacjach do partii Kaczyńskich powróci Wojciech Mojzesowicz, dawny minister z Kancelarii Premiera, który z Klubem PiS rozstał się zaledwie półtora miesiąca temu. Do powrotu szykuje się też Ryszard Kaczyński, który został wyrzucony, kiedy po pijanemu spowodował wypadek.

 

 

 

 

"Samoobrona chce wyborów"

Prezydium Samoobrony zdecydowało wieczorem, że partia opuszcza koalicję. Wiceszef Samoobrony Janusz Maksymiuk zapowiedział, że jego partia chce przyspieszonych wyborów i - jeśli w Sejmie nie będzie większości - to jest gotowa poprzeć wniosek o samorozwiązanie Izby.

Prezydium Samoobrony podjęło decyzję o opuszczeniu koalicji po tym, jak w poniedziałek prezydent odwołał szefa tej partii Andrzeja Leppera z funkcji wicepremiera i ministra rolnictwa w związku z działaniami prowadzonymi przez CBA. Premier Jarosław Kaczyński wyjaśniał w TVP1, iż "nie może wykluczyć, że Andrzej Lepper uczestniczył w działalności o charakterze przestępczym"

Szef SLD Wojciech Olejniczak zapowiedział, że klub SLD złoży we wtorek wniosek o samorozwiązanie Sejmu.
Wiceszef Samoobrony Krzysztof Filipek, poinformował, że we wtorek o godz. 8.30 zbierze się klub Samoobrony, który - jak zaznaczył - podejmie definitywną decyzję o wyjściu z koalicji.

Maksymiuk podkreślił, że nie będzie powrotu do koalicji PiS- Samoobrona-LPR. "Nie ma i nie będzie koalicji PiS-Samooobrona-LPR. Poprzemy wniosek o wcześniejsze wybory nawet we wtorek" - zapewnił.

- Jeżeli będzie rząd mniejszościowy, to on nie będzie mógł normalnie funkcjonować, dlatego najlepszym wyjściem są wybory - ocenił Maksymiuk. Jak zaznaczył, programu "Solidarnego Państwa" nie podejmie się realizować ani PO, ani PSL.

Zdaniem Maksymiuka, premier Jarosław Kaczyński nie miał żadnych argumentów, aby dymisjonować Leppera. - Decyzja o dymisji Leppera była pospieszna i nieuprawniona - podkreślił. Przyznał jednocześnie, że nie uważa iż, "cała akcja" była inspirowana przez premiera.

Pytany, czy jest możliwość powrotu Leppera do rządu, Maksymiuk powiedział: - To nie jest zabawa w kotka i myszkę. Nie ma powrotu do koalicji.

Maksymiuk zapewnił też, że jest przekonany, że PiS nie uda się "wyciągnąć" z klubu Samoobrony posłów, którzy mieliby popierać rząd PiS. - Nie ma mowy o żadnym wyciąganiu naszych posłów - podkreślił.

Jednak nie wszyscy liderzy Samoobrony chcą wyjścia z koalicji. Europoseł Samoobrony Ryszard Czarnecki powiedział, że będzie przekonywał posłów swojej partii, aby na wtorkowym posiedzeniu klubu nie podejmowali decyzji o wychodzeniu z koalicji.

- Jeśli na klubie będzie głosowanie tajne, to większość posłów nie zagłosuje za wyjściem z koalicji, ale jeśli to będzie wiec poparcia dla Leppera, to klub przez aklamację poprze opuszczenie koalicji - ocenił Czarnecki.

Jego zdaniem program "Solidarnego Państwa" może być realizowany tylko przez koalicję PiS-Samoobrona-LPR. - Jeżeli wyjdziemy z koalicji, to fundujemy Polsce nowe wybory i prawdopodobne zwycięstwo liberałów z PO i lewicy. To byłoby najgorsze rozwiązanie - podkreślił eurodeputowany.

Zdaniem Czarneckiego, wyjściem kompromisowym byłoby nieobsadzanie stanowiska wicepremiera do czasu wyjaśnienia zarzutów wobec Leppera.

jesteśmy w oku cyklonu

O. Tadeusz Rydzyk
AFP

Jesteśmy w oku cyklonu, bo naraziliśmy się bardzo diabłu - tak o. Tadeusz Rydzyk skomentował publikację treści przypisywanego mu wykładu, podczas którego miał m.in. obrazić parę prezydencką.

Dyrektor Radia Maryja wieczorem połączył się telefonicznie z uczestnikami spotkania modlitewnego słuchaczy rozgłośni w Gdańsku - Sobieszewie. - Spokojnie, róbmy swoje. My musimy siać i nie trzeba mieć do nikogo niechęci. Nie wolno, bo wtedy nie byłbym uczniem Chrystusa, tzn. nie kochałbym Chrystusa, gdybym miał do kogoś niechęć. Trzeba się modlić o to, żeby przyjmować wszystkich takimi jacy są. Nie zgadzam się na zło, na grzech i to bardzo jasno mówię co jest co: mogę i powinienem potępiać zło i grzech, ale nigdy człowieka - mówił dyrektor rozgłośni, nawiązując do zarzutów stawianych mu w publikacji tygodnika "Wprost".

- Trzeba się modlić za ojczyznę, bo te czasy są o wiele trudniejsze niż komunistyczne. Teraz jest manipulacji tak wiele i tę manipulację zwielokrotniają media; media są w rękach tych, którzy nie kochają Kościoła, nie kochają Polski.(...) Pośmiać się z tego, że ludzie tak śmiesznie się zachowują, ci którzy manipulują; biedni ludzie; machnąć na to ręką i iść dalej do przodu - mówił redemptorysta.

"Wprost" udostępnił w internecie fragmenty nagrania wykładu o. Rydzyka z toruńskiej Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej. Padają w nim stwierdzenia, że prezydent Lech Kaczyński "oszukał" o. Rydzyka. Słowa:" Ty czarownico! Ja ci dam! Jak zabijać ludzi, to sama się podstaw pierwsza", według "Wprost" są skierowane do prezydentowej.

SLD: we wtorek wniosek o samorozwiązanie Sejmu

Klub SLD złoży we wtorek wniosek o samorozwiązanie Sejmu - zapowiedział na wieczornej konferencji prasowej szef Sojuszu Wojciech Olejniczak.

Jeżeli ta propozycja nie znajdzie poparcia Sojusz proponuje konstruktywne wotum nieufności dla gabinetu Jarosława Kaczyńskiego.

- Ta kadencja Sejmu powinna zostać jak najszybciej skrócona. Sejm powinien zostać rozwiązany. Wybory powinny odbyć się w terminie jak najkrótszym. Mogłoby to być jeszcze w sierpniu, najpóźniej we wrześniu - mówił Olejniczak.
Zaznaczył, że do samorozwiązania Sejmu może dojść tylko przy poparciu klubu PiS. Zgodnie z konstytucją, Sejm może skrócić swoją kadencję uchwałą podjętą większością co najmniej 2/3 głosów ustawowej liczby posłów (307).

Lider SLD ocenił, iż to, że PiS nie przedstawiło takiego wniosku w poniedziałek oznacza, że szanse na jego przegłosowanie są małe. - Szansa, żeby go przegłosować jest bez PiS-u zerowa - podkreślił Olejniczak.

Poparcia takiej propozycji na pewno udzieli PO. Jak powiedział wiceszef Platformy Bronisław Komorowski, najlepszym rozwiązaniem dla Polski są wcześniejsze wybory. - Tego się nie da się tego zrobić wbrew PiS. Kluczowe znaczenie będzie miała postawa premiera i prezydenta. Do nich należy inicjatywa i takiej inicjatywy oczekujemy - powiedział polityk PO.

Alternatywnie jeżeli ta propozycja nie uzyska poparcia, SLD chce przeprowadzić głosowanie nad wnioskiem o konstruktywne wotum nieufności dla rządu. Olejniczak zaznaczył, że do przeprowadzenia konstruktywnego wotum potrzebna jest zwykła sejmowa większość. - Taką większością dysponuje dzisiaj opozycja - dodał.

- Dzisiaj mamy w Sejmie sytuację, że większość ma opozycja. Jeżeli większość ma opozycja, potrzebne jest spotkanie liderów partii opozycyjnych, klubów parlamentarnych w celu przedyskutowania tej sprawy - podkreślił Olejniczak.

Jak zaznaczył, taki gabinet miałby być rządem fachowców. - Mówimy o rządzie, który mógłby rozwiązać w szybkim czasie te najistotniejsze problemy, które nurtują Polaków - powiedział lider SLD. Nie chciał jednak odpowiedzieć kto miałby stanąć na jego czele. Jak mówił, przy tym co się wydarzyło, to jest sprawa drugoplanowa.

Jednocześnie szef SLD ocenił, że PiS jest "najwygodniej trwać w kryzysie". Przypomniał, że zdymisjonowani zostali dwaj ministrowie: minister rolnictwa Andrzej Lepper i minister sportu Tomasz Lipiec. - Jeden i drugi - tak jak słyszeliśmy - podejrzany jest o korupcję. Ja się pytam jak w związku z tym dalej ma funkcjonować rząd - powiedział.

- Dzisiaj mamy do czynienia z sytuacją, że Polacy są zaniepokojeni tym stanem rzeczy, kiedy nie są rozwiązywane najważniejsze problemy, które nas wszystkich Polaków trapią. Protesty w służbie zdrowia, bardzo dramatyczna sytuacja w relacjach międzynarodowych. To wszystko jest sprawą rządów Jarosława Kaczyńskiego, rządu, który rządzi za pomocą kryzysów, wywołuje te kryzysy - podkreślił polityk SLD.


Lepper odwołany, Samoobrona wyszła z koalicji

 

Poniedziałek, 9 lipca 2007


Premier Kaczyński: będą przedterminowe wybory
PAP 21:32 (aktualizacja 21:34)

Premier Jarosław Kaczyński
(fot. PAP / Bartłomiej Zborowski)

Jeśli nie będzie rządu większościowego, jedynym wyjściem są przedterminowe wybory; agresywna opozycja powoduje, że rząd mniejszościowy jest niemożliwy - zapowiedział premier Jarosław Kaczyński. Dodał: chyba, że ukształtuje się jakaś nowa większość. Już wiadomo, że LPR pozostanie w koalicji. Poinformował o tym poseł Krzysztof Bosak.
Premier poinformował, że ma wszelkie przesłanki by sądzić, że odwołani ministrowie, Andrzej Lepper i Tomasz Lipiec są zamieszani w działalność przestępczą.



W przypadku wicepremiera Leppera, wbrew temu, co teraz mówi, nie chciał się podać od dymisji - powiedział premier. W świetle tych dokumentów, które widziałem, jasnym jest, że pan Lepper znajduje się w kręgu podejrzanych - dodał.

Nie jest to dla nas politycznie wygodne, to jest bardzo niewygodne, ale zasady są zasadami. Ja wyraźnie powiedziałem, że CBA będzie pilnować zaplecza rządu - dodał premier.

Jarosław Kaczyński dodał, że powrót Leppera do rządu możliwy pod warunkiem, że Samoobrona nie wyjdzie z koalicji, a prokuratura lub sąd uznają, że Lepper jest niewinny.

W wypadku pana Leppera, skądinąd także pana Lipca, są poważne przesłanki, żeby sądzić, że mogli być oni zamieszani w działalność o charakterze przestępczym - powiedział premier.

Zastrzegł, że nie ma rozstrzygających dowodów i nie do niego należy orzekanie jak było naprawdę.

Już wiadomo, że wariant zaproponowany przez premiera nie jest możliwy; prezydium Samoobrony podjęło decyzję o wyjściu z koalicji.

Premier, zapytany, kiedy mogłyby się odbyć przedterminowe wybory, odpowiedział, że pewnie na jesieni. Ale - jak dodał - to jest rzecz przedwczesna w tej chwili jeśli chodzi o rozważanie terminu. Państwo się zbyt spieszą. To są pierwsze godziny po podjętej decyzji - odpowiedział premier, pytany czy można się spodziewać wniosku o samorozwiązanie Sejmu.

Jak dodał szef rządu, o dymisji Andrzeja Leppera poinformował telefonicznie wicepremiera Romana Giertycha i będzie z nim jeszcze we wtorek rozmawiał. Już wiadomo, że LPR pozostanie w koalicji.

Najlepiej byłoby gdyby ci, którzy dotąd nas popierali zrozumieli, że w tej sytuacji nie mieliśmy żadnego wyjścia i że warto nas popierać w dalszym ciągu. Ale to już nie moja decyzja - dodał premier. (bart/mł)

 

 

Lepper odwołany, Samoobrona wyszła z koalicji

 

Poniedziałek, 9 lipca 2007


Dymisja Leppera; Samoobrona wychodzi z koalicji
PAP/IAR/TVN24/wp.pl 19:38 (aktualizacja 21:40)

Andrzej Lepper
(fot. PAP / Grzegorz Momot)

Są poważne przesłanki, żeby sądzić, że Andrzej Lepper i Tomasz Lipiec są zamieszani w działalność przestępczą - powiedział premier. Chwilę przedtem niespodziewanie padła wiadomość: Prezydent na wniosek premiera odwołał wicepremiera i ministra rolnictwa Andrzeja Leppera - poinformował rzecznik rządu Jan Dziedziczak. Lepper zapowiedział, że: do tego rządu, oświadczam z ręką na sercu, nie wrócę. Prezydium Samoobrony podjęło decyzję o wyjściu z koalicji - poinformował p.o. szef klubu Samoobrony Krzysztof Sikora.
Na wniosek premiera Jarosława Kaczyńskiego prezydent Lech Kaczyński odwołał w poniedziałek Andrzeja Leppera z funkcji wiceprezesa Rady Ministrów oraz z funkcji Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi - powiedział Dziedziczak. Podjęta decyzja wynika z faktów, które wyszły na jaw w związku z działaniami Centralnego Biura Antykorupcyjnego dotyczącymi korupcji na wielką skalę. W związku z tą sprawą zostały aresztowane dwie osoby - dodał.


 



Byłem na spotkaniu z panem premierem. Od piątku toczy się jakaś nieczysta gra wobec mojej osoby. Miała być jakaś prowokacja, była propozycja, żebym się ukrył, żebym nie kierował resortem publicznym- tłumaczył w TVN24 Andrzej Lepper.

CBA wkroczyło do resortu rolnictwa bez mojej wiedzy; podobno chodzi o to, że pan Piotr Ryba i pan na K. powiedzieli komuś, że mają takie układy, że mogą załatwić przekwalifikowanie ziemi - tłumaczył Lepper, dodając, że CBA wkroczyło także do siedziby partii, żądając udostępnienia twardych dysków z komputerów.

Jak mówił Andrzej Lepper, chodzi o grunt w gminie Mrągowo. Były minister dodał, że ziemia nie jest jeszcze przekwalifikowana.

Problem w tym, że nic nie mają - tak o materiałach CBA, które były przyczyną jego dymisji powiedział Andrzej Lepper. Mają jakieś trzy rozmowy. To chodzi o ziemię 35 hektarów. Miało być za to trzy miliony złotych łapówki, był założony podsłuch i obserwacja. Ja miałem założony i chyba mam nadal założony podsłuch - powiedział szef Samoobrony w "Kropce nad i" w TVN24.

Piotr Ryba to oficjalny kandydat Samoobrony do Rady Nadzorczej TVP. Został aresztowany pod zarzutem płatnej protekcji.

Premier Jarosław Kaczyński - według Leppera - miał zaproponować, by Lepper sam podał się do dymisji, a Samoobrona pozostała w koalicji.

Lepper zapowiedział, że o jego dymisji debatował będzie we wtorek klub Samoobrony. Dodał, że jeszcze w poniedziałek wezwie do siedziby partii prezydium ugrupowania, by omówić tę sytuację.
(bart,js)

 

Infonurt2:

NIESTETY POTRZEBNA JEST REZYGNACJA PREZYDENTA. NOWE WYBORY ZAMIENIĄ STARE SZAMBO NA NOWE SZAMBO I NOWY ZESPÓŁ ŻYDOW ZAJMUJACYCH 80% STANOWISK W RZĄDZIE, SEJMIE I SENACIE.

O.RYDZYK POPEŁNIŁ BŁĄD ZA KTÓRY TERAZ SŁONO ZAPŁACI.  PO I PIS ZMUSZA PAPIEZA DO USUNIECIA O RYDZYKA I  DO LIKWIDACJI RADIA MARYJA LUB JEGO TOTALNEGO ZAŻYDZENIA ...TAK NAPRAWDĘ ŻYDOM W POLSKIM RZĄDZIE  CHODZI O TO ABY NOWO WYBRANY SEJM I SENAT ZATWIERDZIŁ IM UCHWAŁE 133 O PRZAKAZANIU $65 MILIARDÓW DOLARÓW  OD PLAKOW DLA ZYDÓW W USA – ALLELUJA I DO PRZODU- CHYBA ZE O RYDZYK JEST CZĘSCIA TEGO ZESPOŁU WYBRAŃCÓW BOGA...

ALE TO JUŻ „INNA INSZOŚĆ” !! SHALLOM