PREZYDENT ELEKT OBAMA

Urodzony: Hawaje, Honolulu, 4 sierpnia 1961 r.
Żona Michelle Robinson, dwie córki.


Barack Obama jest synem Kenijczyka i białej Amerykanki Ann Dunham. Małżeństwo Obamy i Dunham rozpadło się po mniej więcej dwóch latach. Matka Baracka wyszła powtórnie za mąż za Indonezyjczyka i wraz z synem przeniosła się do Indonezji. W wieku 10 lat wrócił on jednak z powrotem na Hawaje, gdzie wychowywał się pod opieką dziadków i uczył się w elitarnej szkole Punahou Academy.
Ma pięciu przyrodnich braci i dwie siostry z kolejnego małżeństwa swojego ojca, a także siostrę z drugiego małżeństwa matki.
Po ukończeniu Uniwersytetu Columbia pracował w Nowym Jorku, a następnie w Chicago, zajmując się głównie organizacją projektów wspomagających rozwój najbiedniejszych społeczności. Trzy lata później rozpoczął studia na wydziale prawa w Harwardzie. Studia te ukończył w roku 1991 i rozpoczął praktykę w kancelarii zajmującej się prawem cywilnym.
Kariera adwokacka nie była jednak celem Baracka Obamy. W 1996 roku został wybrany do senatu stanu Illinois. Jako polityk zajął się głównie sprawami opieki społecznej oraz kwestiami etycznymi. Złą sławę przyniosło mu popieranie najbardziej antynatalistycznych ustaw. Swojej postawy odnośnie do aborcji nie zmienił także po wejściu do Senatu krajowego. W dalszym ciągu z równą gorliwością wspierał zabijanie dzieci poczętych, łącznie z aborcją przez częściowe urodzenie. Dał się wówczas poznać także jako zwolennik eksperymentów przeprowadzanych na dzieciach poczętych.
W zakończonej kampanii starał się jednak zataić te epizody, z drugiej zaś strony nie ukrywał swoich młodzieńczych "eksperymentów" ze środkami odurzającymi. Podczas jednego ze spotkań ze studentami w 2007 roku przyznał się, że w szkole średniej miał okres słabości, w którym spożywał alkohol, palił marihuanę, zażywał kokainę. Tłumaczył to tym, iż próbował wówczas "wypchnąć z umysłu pytania o to, kim jest".

ŁS

Pół Ameryki czeka na cud

Piotr Gillert 06-11-2008, ostatnia aktualizacja 06-11-2008 20:54

W miarę, jak opadają emocje po finiszu najdłuższego maratonu wyborczego, przyszły prezydent staje przed pierwszym wielkim wyzwaniem – ogromnymi oczekiwaniami – pisze Piotr Gillert z Waszyngtonu

Barack Obama

źródło: AFP

Barack Obama

+zobacz więcej

·                  Dlaczego wygrał Barack Obama

·                  Rahm Emanuel szefem kancelarii Obamy

– Mnie i wielu moim znajomym zwycięstwo Obamy przywróciło dawno utraconą wiarę w politykę. Ale to delikatny temat, nie rozmawiamy o tym w pracy – mówi Mark Adler, prawnik z podwaszyngtońskiego Arlington. Powód? Zwolennicy Johna McCaina są znacznie mniej entuzjastyczni. Dwa dni po triumfie Obamy wielu Amerykanów z obawą myśli o tym, w jakim kierunku poprowadzi kraj nowy prezydent.

Ale to nie oni, lecz podekscytowani wygraną zwolennicy i ich oczekiwania natychmiastowej poprawy na wszystkich frontach mogą się okazać dla administracji Obamy największym wyzwaniem w pierwszych miesiącach pracy.

Jak pisze „New York Times”, sztab Obamy jest pod wrażeniem ogromu entuzjazmu, z jakim spotkało się jego wtorkowe zwycięstwo. Doradcy prezydenta elekta obawiają się jednak zbyt wygórowanych oczekiwań. – Jest ważne, by wszyscy rozumieli, że nie wszystko da się zrobić z dnia na dzień. Musimy mieć realistyczne oczekiwania co do tego, co da się zrobić i jak szybko – stwierdził jeden z głównych doradców Obamy Robert Gibbs. Lista problemów jest bardzo długa: od kryzysu finansowego i dwóch wojen po potrzebę reformy systemu ubezpieczeń zdrowotnych i inwestycje w walącą się w wielu rejonach infrastrukturę.

Sprzeczne interesy

Sam Obama mówił o ogromie wyzwań w noc wyborczą w chicagowskim parku Granta, ostrzegając, że rozwiązanie problemów, przed którymi stoi kraj, wymaga wytężonej, długotrwałej pracy. Zdaniem niektórych komentatorów to poważne w tonie, unikające triumfalizmu przemówienie uwydatniło powagę, z jaką podchodzi do problemu prezydent elekt.

Jak twierdzi Leon Panetta, doradca tzw. zespołu przejściowego przygotowującego przekazanie władzy, triumf senatora z Illinois nie oznacza, że jego rząd będzie miał pełne przyzwolenie opinii publicznej na robienie wszystkiego, co mu się podoba. Według Panetty nowy prezydent powinien się najpierw zająć takimi sprawami, które w jego ocenie da się szybko załatwić, pozostawiając bardziej kontrowersyjne kwestie na później.

Wielu weteranów administracji Clintona, którzy tłumnie zasilili zespół Obamy, dobrze pamięta, jak wielkim błędem tamtego rządu była próba przepchnięcia już w początkach pierwszej kadencji ogromnej reformy systemu opieki zdrowotnej i jak poważnie osłabiło Clintona fiasko tamtego przedsięwzięcia.

Sęk tylko w tym, że próbując opóźnić wdrożenie części swych obietnic wyborczych, Obama może znaleźć się między młotem a kowadłem. Przykładem są proponowane przez niego podczas kampanii zmiany w przepisach o związkach zawodowych mające ułatwić ich powstawanie (między innymi kontrowersyjna propozycja wprowadzenia jawnego głosowania w sprawie utworzenia organizacji związkowej w zakładzie pracy).

Dzień po zwycięstwie Obamy przeciwna tym planom Izba Handlowa USA ostrzegła go, by „nie roztrwaniał cennego kapitału politycznego”, wdając się w kontrowersyjne potyczki. Centrale związkowe, które domagają się tych zmian, odegrały jednak ważną rolę w zwycięstwie demokraty, wysyłając setki swych członków do takich stanów jak Pensylwania czy Ohio, gdzie z wielkim poświęceniem przekonywali wyborców do głosowania na Obamę.

Teraz związkowcy oczekują zapłaty – domagają się, by ich postulaty stały się priorytetami nowej administracji od pierwszych dni jej działania.

Wyjść czy nie wyjść?

Takich konfliktów interesów i kolizji oczekiwań jest więcej. Jednym z najważniejszych haseł kampanii Obamy była zapowiedź jak najszybszego zakończenia wojny w Iraku. Jeden z żołnierzy przybyłych do parku Granta w Chicago we wtorkową noc mówił, że oczekuje, iż Obama od pierwszego dnia urzędowania przystąpi do wycofywania wojsk znad Eufratu.

Jak jednak stwierdził w rozmowie z „Rz” ekspert od ob- ronności Stephen Biddle, samo wycofanie sprzętu z Iraku zajmie dwa lata. Poza tym jako kandydat i senator Obama nie miał dostępu do takich informacji wywiadu jak prezydent. Dopiero wczoraj, jako prezydent elekt, otrzymał pierwszy prezydencki brief. – Tylko mając pełny wgląd w sytuację, będzie mógł uświadomić sobie, jaki koszt i ryzyko niesie ze sobą szybkie wycofanie się z Iraku – uważa Biddle. Opóźniając wycofanie wojsk, Obama narazi się jednak na gwałtowną reakcję znacznej części swojego elektoratu, która głosowała na niego jako kandydata pokoju.

Sprzeczne uczucia wyborców dotyczą zresztą także samej kwestii oczekiwań wobec rządu.

– Amerykanie są rozdarci między chęcią ujrzenia rządu, który wreszcie zrobi coś, by zmniejszyć przytłaczające poczucie zagrożenia na wielu frontach, a brakiem zaufania do władz w ogóle – podkreśla politolog William Galston.

Tak czy inaczej, Baracka Obamę czeka wielki sprawdzian.

 

Obama zbiera swój "dream team"

Barack Obama

Amerykański prezydent-elekt Barack Obama najprawdopodobniej już dziś, zaledwie dzień po historycznym zwycięstwie w wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych, rozpocznie kompletowanie swej nowej administracji.

Przywódca Partii Demokratycznej ma oficjalnie mianować Rahma Emanuela z Chicago, który pomógł Demokratom zdobyć większość w Kongresie w 2006 roku, na stanowisko szefa sztabu Białego Domu. W najbliższych dniach prawdopodobnie poznamy też nazwiska osób, które obsadzą inne kluczowe stanowiska, w tym sekretarza skarbu, którego zadaniem będzie opracowanie działań mających wyciągnąć kraj z kryzysu finansowego.

Prezydent George W. Bush zadeklarował pełną współpracę z Obamą, który w wyborach prezydenckich pokonał kandydata Republikanów Johna McCaina, i został pierwszym czarnoskórym prezydentem Stanów Zjednoczonych. Oficjalnie obejmie urząd dwudziestego stycznia przyszłego roku. Dyrektor CIA Michael Hayden, w wiadomości rozesłanej pracownikom Agencji i uzyskanej przez CNN, informuje, że wyznaczono już ekipę pracowników, która gotowa jest przygotowywać dla Obamy tak zwane Codziennie Prezydenckie Raporty, podobne do tych jakie otrzymuje prezydent Bush.


Zdaniem eksperta CNN do spraw polityki Marka Prestona zmiany w kraju zostały zapoczątkowane już zwycięskim przemówieniem Obamy. - Kampania się skończyła w momencie gdy McCain zadzwonił do Obamy oficjalnie przyznając, że poniósł wyborczą porażkę. Przemówienie Obamy było już o rządzeniu krajem. Było utrzymane w bardzo poważnym tonie. Pokazało jak będzie podejmował pierwsze decyzje jako prezydent. Gloria Borger z CNN dodaje, że nadanie właściwego tempa działań jest bardzo istotne. Przypomina, że prezydent Clinton zwlekał wiele tygodni z obsadzeniem głównych stanowisk w administracji, a niektóre nominacje ogłosił zaledwie pięć dni przed zaprzysiężeniem na stanowisko prezydenta. - Wszystkie działania jakie podejmuje się na początku prezydentury zyskują dodatkowe znaczenie. Lepiej nie popełniać takich samych błędów jakie popełnił Bill Clinton - dodaje Borger.  Obama nie miał wczoraj żadnych wystąpień publicznych. Najprawdopodobniej jeszcze w tym tygodniu pojedzie na Hawaje na pogrzeb swej babci, która zmarła w miniony poniedziałek.

John Podesta, były szef sztabu Białego Domu za czasów prezydentury Clintona będzie jedną z osób, które znajdą się w ekipie Obamy kompletującej nowy rząd. W wysiłkach tworzenia nowej administracji będą także uczestniczyć Valerie Jarrett, jedna z głównych doradców Obamy, oraz Peter Rouse szef senackiego sztabu Obamy. Jarrett powiedziała CNN, że Obama już wkrótce publicznie przedstawi swe plany i nominacje. - W najbliższych dniach będzie się osobiście wypowiadał na temat tego jakie zamierza podjąć kroki przygotowując się do oficjalnego objęcia prezydentury dwudziestego stycznia przyszłego roku - mówi.

Priorytetem jest z pewnością skompletowanie ekipy, która zajmie się sprawami finansowymi, i rozpocznie wcielanie w życie strategii mającej na celu pokonanie obecnego kryzysu gospodarczego. - To jeden z pierwszych przypadków jakie pamiętam, kiedy sekretarz skarbu będzie równie ważny jak sekretarz stanu - zwraca uwagę analityk do spraw politycznych CNN David Gergen, który pracował w administracjach Reagana i Clintona. Wśród potencjalnych kandydatów na stanowisko sekretarza skarbu wymienia się między innymi Timothy Geithnera, Lawrence'a Summersa i  Paula Volckera. Geithner pomógł w opanowaniu niedawnego kryzysu finansowego na Wall Street nadzorując przejęcie amerykańskiego banku inwestycyjnego  Bear Stearns przez jeden z największych na świecie  holdingów finansowych JPMorgan Chase , oraz nadzorował przejęcie przez skarb państwa AIG i banku Lehman Brothers.

W 2003 roku został mianowany na stanowisko prezesa Banku Rezerw Federalnych w Nowym Jorku. Summers został mianowany sekretarzem skarbu w lipcu 1999 roku, i był jednym z głównych ekonomistów Banku Światowego od 1991 do końca 1993 roku. Przed rozpoczęciem kariery rządowej wykładał ekonomię na Harwardzie. Volcker to były prezes Banku Rezerw Federalnych za czasów prezydentury Jimmy'ego Cartera i Ronalda Reagan. Pracował także w sektorze prywatnym jako bankier inwestycyjny, oraz kierował dochodzeniem w sprawie programu ONZ ropa za żywność dla Iraku.

Kolejnym priorytetem dla Obamy jest skompletowanie ekipy, która zajmie się kwestiami bezpieczeństwa narodowego, i to w momencie gdy Stany Zjednoczone zaangażowane są w dwie wojny – w Iraku i Afganistanie. Także i w tym przypadku Obama może sięgnąć po doświadczone osoby spoza Partii Demokratycznej. Wśród najczęściej wymienianych nazwisk są republikański senator Chuck Hagel i obecny sekretarz obrony Robert Gates. Hagel, który został wybrany do Senatu w 1996 roku, i jest weteranem wojny w Wietnamie, zasłynął z ostrej krytyki polityki administracji Busha w kwestii wojny w Iraku. Gates jest w administracji Busha już od niemal dwóch lat. Przez dwadzieścia siedem lat pracował w Centralnej Agencji Wywiadowczej. Od 1991 do 1993 roku był szefem CIA. Był także zastępcą doradcy do spraw bezpieczeństwa narodowego w administracji prezydenta Busha seniora.

„Barack Obama w okresie przejściowym, przed oficjalnym przejęciem władzy, musi nadać odpowiedni ton. Jeśli obsadzi niektóre stanowiska w swej administracji członkami Partii Republikańskiej, jeśli zdecyduje się zatrzymać na stanowisku sekretarza obrony Roberta Gatesa, będą to bardzo istotne i znaczące decyzje”, podkreśla Borger.    

Rusza ofensywa lewactwa

2008-11-06

Z prof. Peterem Redpathem z Uniwersytetu Świętego Jana w Nowym Jorku rozmawia Łukasz Sianożęcki

Co w Pańskiej opinii zadecydowało o zwycięstwie Obamy?
- Kombinacja kiepskiej sytuacji ekonomicznej, intensywne i bezpardonowe faworyzowanie Obamy przez media, jego zdolności retoryczne pozwalające ukryć ekstremalnie lewicowe poglądy. Umiejętnie wykorzystał także poczucie winy za dawne akty rasizmu, jakich dopuszczano się wobec Murzynów. Amerykanie mają skłonności do bycia fundamentalistami. Barack Obama przemawiał do nich jak fundamentalistyczny kaznodzieja, dlatego bardzo łatwo było mu porwać tłumy.

Jaka powinna być pierwsza decyzja nowego prezydenta?
- Przede wszystkim powinno to być skompletowanie kompetentnego gabinetu i dobranie fachowych doradców. Jednak podejrzewam, że ten prezydent zrobi coś dokładnie odwrotnego. To znaczy najwyższe stanowiska w swojej administracji obsadzi bliskimi sobie, lewicowymi ideologami.

Co można powiedzieć w takim razie o nominacji Rahma Emanuela na stanowisko szefa administracji, czyli w rzeczywistości drugiej osoby w państwie?
- Oznacza to, że prezydenckiemu gabinetowi nadawał będzie ton skrajny lewicowiec. Nie wydaje mi się, by próbował on kierować administracją inteligentnie czy porozumieć się z opozycją. Możemy być zaś pewni, że od pierwszego dnia prezydentury rozpocznie się wpompowywanie lewicowej ideologii narodowi.

Jakiego zachowania możemy spodziewać się ze strony nowego prezydenta odnośnie do narastającego napięcia pomiędzy Izraelem a Iranem?
- Myślę, że prawdziwą reakcję poznamy dopiero wówczas, jeśli wybuchnie realny konflikt między tymi krajami. Dojdzie do niego prawdopodobnie jeszcze przed połową stycznia, kiedy to Obama zostanie zaprzysiężony na prezydenta. Jeśli Izrael napadnie na Iran, wówczas publicznie potępi on takie działania, jednak z czasem będzie wyciszał swoją krytykę. Jeżeli to Iran napadnie na państwo żydowskie, będzie on prosił Tel Awiw o działanie z ostrożnością. Jeśli do konfliktu dojdzie jednak już po zaprzysiężeniu Obamy, myślę, że Izrael będzie działał przy pełnym poparciu Waszyngtonu.

Czy zgadza się Pan z opinią, że Barack Obama nie będzie umiał prowadzić umiejętnej polityki wobec Rosji?
- Obama jest “produktem mediów”, szerokim, lecz pustym zestawem. To sprawia, że jest niebezpieczny. To, jak będzie reagował w stosunkach z Rosją, będzie w dużym stopniu zależało od jego doradców. Myślę, że jego pozycja wobec Moskwy będzie jeszcze słabsza niż Busha. Z drugiej zaś strony, biorąc pod uwagę brak politycznego doświadczenia Obamy, Rosjanie będą musieli ostrożnie postępować wobec niego, nie wiedząc, czego się po nim spodziewać.

Dlaczego w większości państw świata przyjęto z radością wybór Obamy? Nawet w takich krajach, jak Rosja, Chiny, a nawet państwa Bliskiego Wschodu…
- Wielu głównych zwolenników Obamy jest skrajnymi lewicowcami. On sam jest socjalistą. Stąd ewidentne poparcie ze strony mediów państw z lewicowymi rządami.

Dziękuję za rozmowę.

Wspieranie cywilizacji śmierci

 Z prof. Tomem Michaud z Uniwersytetu Wheeling w Zachodniej Wirginii
rozmawia Łukasz Sianożęcki

Jaka jest, Pana zdaniem, główna przyczyna porażki Republikanów?
- Myślę, że kryzys finansowy. Proszę zwrócić uwagę na to, że McCain do czasu jego wybuchu miał w sondażach niewielką przewagę. Kryzys jednak stworzył bardzo toksyczną atmosferę wokół Partii Republikańskiej.

Pierwsze decyzje Obamy to...?
- Myślę, że powinien szczegółowo zapoznać się z sytuacją bezpieczeństwa kraju. Musi poznać wszelkie zagrożenia, zwłaszcza ze strony terrorystów, aby reagować szybko i skutecznie.

Jak będzie więc reagował na sytuację w Iranie?
- Myślę, że jego stanowisko będzie chwiejne i niepewne. Taka postawa z całą pewnością może jedynie podsycić konflikt na linii Iran - Izrael. Wydaje mi się, że nie będzie jednak otwarcie występował w imieniu Izraela.

A jak może wyglądać jego polityka względem Rosji?
- Będzie z całą pewnością kontynuował etos Jimmy'ego Cartera uległości wobec Moskwy.

Czy to dlatego w Rosji przyjęto z radością ten wybór na fotel prezydenta USA?
- Tak, ponieważ zdają sobie sprawę, że Obama nie do końca jest zdeterminowany, aby bronić wszystkich amerykańskich interesów. Myślę, że jego socjalistyczne skłonności zostały powitane z radością także w innych krajach. Zaś jego antywojenne deklaracje w ciągu ostatnich dwóch lat wywołują zrozumiałą radość w państwach związanych z terroryzmem.

Co Pan sądzi o nominacji Rahma Emanuela na stanowisko szefa administracji, czyli w rzeczywistości drugiej osoby w państwie?
- Jeszcze więcej starych, dobrych znajomych w otoczeniu prezydenta... żadna zmiana. Myślę jednak, że sięgnie po bardziej doświadczonych doradców, którzy w szczególności pomogą mu odpowiednio zadbać o bezpieczeństwo. Niestety, jego prezydentura oznacza silne wspieranie "cywilizacji śmierci". Popieranie aborcji czy eksperymentów na dzieciach poczętych jasno to pokazuje. Ponadto jego ideologia, którą z całą pewnością będzie się starał narzucić społeczeństwu, będzie wyjątkowo szkodliwa.


Dziękuję za rozmowę.

“Czas na czarnoskórego papieża”

2008-11-06

- Teraz Kościół jest gotów na czarnoskórego papieża - powiedział w wywiadzie dla dziennika “La Stampa” arcybiskup Atlanty (USA) Wilton Daniel Gregory.
Odniósł się w ten sposób do historycznej zmiany w Białym Domu, na którą jego zdaniem przygotowany jest także Watykan.

Arcybiskup Gregory, pierwszy czarnoskóry przewodniczący konferencji episkopatu Stanów Zjednoczonych, podkreślił, że wybór Baracka Obamy stanowi “wielki krok dla ludzkości, znak, iż w USA temat rasy i problem dyskryminacji zostały przezwyciężone”.

- Skoro Obama w Białym Domu jest jak pierwszy człowiek na Księżycu, z całą pewnością to samo może wydarzyć się na Stolicy Piotrowej - powiedział abp Gregory.

Zauważył następnie: “Także Kościół zrobił spektakularne kroki naprzód, a w ostatnich pontyfikatach dokonano nadzwyczajnej pracy, by Kurię Rzymską uczynić międzynarodową i kosmopolityczną, mianując jej członkami przedstawicieli wielkiego spektrum ras i narodów”.

- To dowód prawdziwej światowej tożsamości Kościoła - stwierdził amerykański hierarcha.
(PAP)

   Obama został zaproszony do Polski - “łączą nas więzi braterstwa”

2008-11-05

Premier Donald Tusk przesłał amerykańskiemu prezydentowi elektowi Barackowi Obamie list gratulacyjny. Szef polskiego rządu życzył Obamie sukcesów i zaprosił go do Polski.
Według Tuska, wybór Obamy na prezydenta Stanów Zjednoczonych to “wybór dobry dla Ameryki, dla Polski i dla przyszłości naszego globu”.

Premier podkreślił w liście, że “Polskę i Stany Zjednoczone łączą bliskie więzi przyjaźni i braterstwa, których korzenie tkwią głęboko w przeszłości”.

Według szefa polskiego rządu, “szczególnie intensywnie stosunki między naszymi państwami rozwinęły się w ostatnich latach, opierając się między innymi na solidarnym współdziałaniu w Iraku i w Afganistanie”.

“Również w tym roku udało nam się znacząco wzmocnić fundamenty współpracy pomiędzy naszymi krajami i nakreślić nowe ramy ich poszerzenia w przyszłości” - napisał Tusk.

Wyraził nadzieję, że “dzięki pełnemu zaangażowaniu obu stron w realizację zakreślonych dotąd planów, relacje pomiędzy naszymi państwami ulegną dalszemu zacieśnieniu”.

“Nadzieja ta wydaje się tym bardziej zasadna, że obywatele Stanów Zjednoczonych wybrali kandydata reprezentującego region zamieszkały przez ponad milion Amerykanów polskiego pochodzenia, a przez to drogi wszystkim Polakom” - zaznaczył premier.

Według Tuska, “demokratyczny świat potrzebuje Stanów Zjednoczonych silnych i otwartych na współpracę z tymi, którzy pragną pokoju i bezpieczeństwa”.

Zdaniem premiera, “szczególne znaczenie dla tych spraw mają stosunki transatlantyckie”. Dlatego też - jak podkreślił - liczy “na to, że współpraca transatlantycka ulegnie rewitalizacji i wzmocnieniu”.

“Składając Panu jeszcze raz serdeczne gratulacje i życzenia sukcesów w pracy chciałbym zaprosić w imieniu swoim i Rządu Rzeczypospolitej do złożenia wizyty w naszym kraju” - napisał Tusk.
(PAP)

Ten wpis został dodany w 2008-11-05 @ 21:05:15 i znajduje się w kategorii Wiadomości. . Możesz śledzić odpowiedzi do tego wpisu poprzez RSS 2.0 kanał. Możesz napisz odpowiedź, lub trackback z Twojej własnej witryny.

Odpowiedzi: 13 do “Obama został zaproszony do Polski - “łączą nas więzi braterstwa””

  1. Beret Powiedział/a::
    2008-11-05 @ 21:33:15

Dwa bratanki. Po pianemu bym tego nie wymyslil

  1. z loneta Powiedział/a::
    2008-11-05 @ 21:38:19

Odcisk palucha na Okęciu i polska wiza. Później może se wjechać

  1. Darek Powiedział/a::
    2008-11-05 @ 22:23:10

Wydaje mi sie ze zaproszenie wyslane przez pierwszego ministra lub jak go zwa - “szefa” rzadu jest poderzane , a wrecz kontrowersyjne w stosunku do prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.Ciekawe co na to powie sam najwyzszy .

  1. Antek Powiedział/a::
    2008-11-05 @ 22:59:42

Wydaje mi sie, że to jest blef Prezydenta Elekta z przyjazdem do Polski.

  1. Artur Powiedział/a::
    2008-11-06 @ 00:24:23

Pan Tusk, jako absolwent uniwersytetu, powinien rozumiec niuanse funkcjonowania politycznego na scenie krajowej oraz miedzynarodowej. A tu od razu widac problemy ze znajomoscia protokolu dyplomatycznego, ze nie wspomne o takcie, grzecznosci oraz zdrowym rozsadku, ktory chyba nie jest najzdrowszy u Pana Tuska. A gdzie jakas szczypta szacunku do obecnego prezydenta RP? Czy on juz nie istnieje w swiadomosci pana premiera?

To sa sprawy elementarne, to jest esencja do tworzenia klimatu pozytywnej postawy politycznej w panstwie. A tu masz babo placek krowi przed schodami do polskiego parlamentu. Obserwujac to z odleglosci tysiecy kilometrow nasuwa sie refleksja, ze pan Tusk potrzebuje tysiecy lat swietlnych, by osiagnac jakis akceptowalny poziom polityka.

  1. Joe Powiedział/a::
    2008-11-06 @ 00:43:38

Panie Arturze on zrobil kupe pod dzrzwiami prezydenta elekta.Ale tego typu wpadki nazywaja sie “wpakowal sie na mine”.Obciach na calego.Media w Stanach narazie milcza.II-gi facio w panstwie wylecial z propozycja i z gratulacjami.Ciekawe kto za to zaplaci.A dobrze mu tak cwaniakowi…bo to podobno cwaniacy to ludzie inteligentni,jak tu na tym forum niektorzy bredza.

  1. babetka Powiedział/a::
    2008-11-06 @ 08:53:03

Wczoraj napisałam, że Obama prezydentem Ameryki = wprowadzanie komunizmu w USA a poprzez to na całym świecie i dzisiaj czytam wywiad z profesorem Redpathem, który to właśnie potwierdził:
“Co można powiedzieć w takim razie o nominacji Rahma Emanuela na stanowisko szefa administracji, czyli w rzeczywistości drugiej osoby w państwie?
- Oznacza to, że prezydenckiemu gabinetowi nadawał będzie ton skrajny lewicowiec. Nie wydaje mi się, by próbował on kierować administracją inteligentnie czy porozumieć się z opozycją. Możemy być zaś pewni, że od pierwszego dnia prezydentury rozpocznie się wpompowywanie lewicowej ideologii narodowi.”. Oznacza to, że chorzy na umyśle żydzi owładnięci manią wprowadzania “najwyższego, szczytowego osiągnięcia” jakim dla nich jest komunizm chcą teraz zaprowadzic komunę w USA. I temu służyło wpompowanie 700mld dolarów w banki - takie posunięcie to nic innego jak komuna.

  1. babetka Powiedział/a::
    2008-11-06 @ 09:08:56

Historia rabunków innych narodów przez żydostwo nie wzięła się znikąd; oto przychodzi kolejna pora na kolejne państwo, dziś to Ameryka a wczoraj Syria, Grecja i każde kolejne państwo i każdy kolejny naród. ” Z nadzwyczajną surowością egzekwował podatki. “W Gazie i Scytopolis, których grecka ludność ośmieliła się stawić mu opór i obrzuciła go obelgami, kazał ściąć najprzedniejszych i najbogatszych obywateli”. W ten spsosób zdobył niezmierzone bogactwa. “Józef zdarł z całej Syrii mięso i same kości z niej zostawił” - mawiano o nim. Z tych rabunków spadł na Judeę deszcz złota. Na poborców brał sobie Józef samych judejczyków. Z Syrii pozostały “same kości” a za te bogactwa lud izraelski opływał w dostatki. Dosłownie pomyślność finansową zawdzięcza Palestyna józefowi, który łupił bezlitośnie skórę z Greków na rzecz swego plemienia”. Tak to funkcjonowało żydostwo pod władzą Egiptu i Syrii. I taka jest prawdziwa historia Józefa - cytaty z Historia żydów - Henryk Graetz spisane przez Henryka Rolickiego w “Zmierzch Izraela”. A dzisiaj taki “józef” złupił i okradł Amerykę i zobaczcie, że teraz po wprowadzeniu komuny w USA pozostana z tego kraju same kości. Gdyż komuna już dalej zrobi swoje !

  1. msd Powiedział/a::
    2008-11-06 @ 10:19:00

jaki rząd taki pierwszy minister i takie zachowanie ( nie wspomnę o tym jak to stosunki ‘bedą ulegały poprawie’ - no ale jeśli kiedys się podpalało i nie wiadomo co jeszcze to teraz ma się aparycję i postępuje się jak wiejski głupek- tylko co na to wszystko droga Angela. A na koniec niestety jaki rzad i kraj taki .

  1. miroslaw krupinski Powiedział/a::
    2008-11-06 @ 10:33:19

ech, lza sie w oku kreci…
To wspaniale wypracowanie Naszego Sloneczka przypomina mi lata 50te ubieglego stulecia kiedy to w klasie siodmej w ramach przedmiotu “nauka o Polsce i swiecie wspolczesnym” pisalismy wypracowanie na zadany temat: “Za co kochamy Zwiazek Radziecki i jego wodza Jozefa Stalina”. I potem takie najbardziej wazeliniaste Sloneczkizmy czytano na akademii szkolnej. No a nieco pozniej moj kolega dostal troje ze sprawowania na okres bo glosno sie smial na boisku szkolnym dwa dni po smierci Jozefa Stalina.
Miroslaw Krupinski

  1. krakus Powiedział/a::
    2008-11-06 @ 11:41:29

Poraz nie wiem który,pan premier pokazał Polakom swoje wychowanie
“podwórkowe”,którym tak się chełpi.Wzór dla sportów siłowych np.w trzymaniu krzesła w Brukseli.

  1. Antek Z. Powiedział/a::
    2008-11-06 @ 16:21:43

Tusk,Wałęsa i Michnik ,ci trzej “mędrcy”działają brutalnie i kłamliwie omijając wszelkie normy przyzwoitiści.Narazie nie widzę wyjścia z tego bagna.

  1. keram Powiedział/a::
    2008-11-06 @ 22:34:59

No tak Antek , trzej mędrcy…., w tym mędrzec EU BO-lesław Szwędała … i wszystcy z tego samego żmijowego gniazda…., mędrcy syjonu,idioci czystej wody , ale jeden z nich już nominowany na mędrca.W/g jeich dla goi wystarczy…

W wyborach wzięło udział aż 66 proc. uprawnionych do głosowania

Barack w Białym Domu

Czterdziestym czwartym, a pierwszym w historii USA ciemnoskórym prezydentem tego kraju został 47-letni senator z Illinois Barack Hussein Obama. Z ostatnich danych CNN wynika, że głosowało na niego 52 proc. wyborców, 47 proc. poparło Johna McCaina. Z danych z 48 stanów wynika, że Obama zdobył 349 na 538 głosów elektorskich, a John McCain - 163 głosy. Do zwycięstwa konieczne było 270. Najdłużej liczono głosy w stanach Missouri (11 głosów elektorskich) i Karolinie Północnej (15 głosów), bo tam różnica między kandydatami była minimalna - około 0,2 proc., i trzeba było dodatkowo przeliczać głosy.

Prezydent-elekt jest czwartym demokratą na tym stanowisku od czasów Johna F. Kennedy'ego. W wyborach do Kongresu USA, które także odbyły się we wtorek, Demokraci zdobyli zdecydowaną większość zarówno w Izbie Reprezentantów, jak i Senacie. Po raz pierwszy od 1992 roku, czyli zwycięstwa Billa Clintona, Partia Demokratyczna ma nie tylko prezydenta, ale kontroluje również obie izby Kongresu.
Barack Hussein Obama wygrał m.in. w Michigan, Nowym Jorku, Rhode Island, Wisconsin, Minnesocie, Nowym Meksyku i Ohio. Z kolei kandydat Republikanów John McCain: w Wyoming, Kansas, Północnej Dakocie, Alasce i bastionie Republikanów - Teksasie.
Według powyborczych sondaży, na Obamę głosowało około 62,4 mln osób, na McCaina zaś 55,4 mln. Zgodnie z przewidywaniami spośród wyborców poniżej 30. roku życia 66 proc. poparło senatora z Illinois, a zaledwie 32 proc. jego rywala. Na Obamę zagłosowało 95 proc. Afroamerykanów.
Zdecydowane zwycięstwo John McCain odniósł w Idaho (61 do 37 proc.), Alabamie (60 do 39 proc.) oraz w stanie Alaska (58 do 4 proc.). Z kolei najbardziej spektakularny rezultat Obamy to zwycięstwo 93 do 7 proc. w District of Columbia.

Komentatorzy upatrują przyczyn porażki Republikanów m.in. w wyborze Sarah Palin na stanowisko wiceprezydenta. Wysunięcie tej kandydatury miało zachęcić do głosowania konserwatystów, jednocześnie jednak zraziło niezdecydowanych. Wtorkowe sondaże wyborcze pokazywały, że sześciu na dziesięciu głosujących oświadczyło, iż nie ma ona żadnych kwalifikacji, aby sprawować ten urząd. Ci wyborcy zdecydowali się zatem oddać głos na Baracka Obamę.
Z kolei zwolennicy senatora z Arizony główną przyczynę porażki ich kandydata upatrują w intensywnej kampanii medialnej oraz poparciu, jakiego senatorowi z Illinois udzieliły media.
- Sądzę, że to media pozbawiły Johna McCaina prezydentury. Do tego doszła zła sytuacja gospodarcza w kraju - oceniła jedna z wyborców głosujących na McCaina. Według niej, amerykańskie media dostały wprost obsesji na punkcie czarnoskórego kandydata.
Amerykańskich wyborców nie zraził do Obamy jego stosunek do kwestii ochrony życia. Znany z proaborcyjnych deklaracji zwolennik eksperymentów na ludzkich embrionach w prenatalnej fazie rozwoju uzyskał głosy części wyborców deklarujących się jako katolicy. Znamienna w tym kontekście wydaje się zatem wyrażona przez abp. Charlesa Josepha Chaputa, metropolitę Denver, nadzieja, że Obama nie wcieli jednak w życie swoich projektów, gdyż jest on "najbardziej proaborcyjnym kandydatem na prezydenta od 35 lat".
Niewątpliwie wielkim sprzymierzeńcem Baracka Obamy okazał się obecny kryzys. Senator głosował najpierw za planem Paulsona, aby później wysunąć własne propozycje zmniejszenia narastających napięć odczuwanych na Main Street. Jako wyjście z sytuacji zaproponował m.in. zwolnienie osób bezrobotnych z płacenia podatku dochodowego od zasiłku oraz wprowadzenie ulg podatkowych dla osób, które nie wykazują wysokiego przychodu. Przyjęta metoda, mimo braku konkretów, okazała się nadzwyczaj skuteczna.
W wygłoszonym w chicagowskim Grant Parku przemówieniu prezydent-elekt stwierdził, że jeżeli ktokolwiek miał jeszcze wątpliwości, czy Ameryka jest miejscem, gdzie wszystko jest możliwe, kto jeszcze kwestionuje potęgę amerykańskiej demokracji, tego wieczoru otrzymał odpowiedź. - To odpowiedź dla tych, którzy mieli wątpliwości. Długo czekaliśmy na nadejście tej chwili, ale dziś wieczorem nadeszła zmiana dla Ameryki - oświadczył Obama. Następnie przywołał postacie prezydentów USA Abrahama Lincolna i Johna F. Kennedy'ego, nawiązując do wyznawanych przez nich ideałów. Zwrócił także uwagę na sposób, w jaki sfinansował kampanię, oraz na fakt, iż na jej początku nie dysponował zbyt wielkimi funduszami. Mówił o patriotyzmie i odpowiedzialności władzy za los obywateli. - Pamiętajmy, że jeżeli ten kryzys finansowy nauczył nas czegokolwiek, to tego, że nie możemy wspomagać Wall Street, kiedy cierpi Main Street - podkreślał.
Eksperci są zgodni, iż wybór Baracka Obamy dowodzi zmian, jakie nastąpiły w amerykańskim społeczeństwie. - Prezydentura Obamy oznacza dla ciemnoskórej ludności, przynajmniej chwilowo, poczucie pełni obywatelstwa - powiedziała prof. Melissa Harris-Lacewell, wykładowca nauk politycznych na Uniwersytecie Princeton. Również zdaniem przywódcy konserwatystów Newta Gingricha, zwycięstwo Obamy jedynie odzwierciedla zmiany, które już nastąpiły. W tym samym tonie wypowiedział się William Jelani Cobb, autor publikacji o współczesnej kulturze Afroamerykanów. - Wybraliśmy czarnego prezydenta. To załatwia nam problem rasy - stwierdził.
- Myślę, że stary ład przemija - skonstatował starszy analityk CNN David Gergen, komentując rezultaty głosowania. Otwarte pozostaje jednak pytanie, w jakim kierunku pójdzie nowy.

Czas na weryfikację
Obama zapewne niemalże natychmiast rozpocznie kompletowanie kadr swojej administracji. Zdaniem większości analityków, nie może sobie bowiem pozwolić na jakąkolwiek "chwilę oddechu", jaką mogli się cieszyć jego poprzednicy. Od ludzi, jakim zdecyduje się powierzyć stanowiska w administracji, będzie zależał kierunek polityki USA.
Jako jednego z kandydatów na sekretarza skarbu wymienia się Tima Geithnera, 47-letniego przewodniczącego nowojorskiego Banku Rezerw Federalnych. Rozważa się także możliwość, iż zostanie nim były sekretarz skarbu Lawrence Summers, ewentualnie Paul Volker, były prezes Fed za czasów prezydentów Jimmy'ego Cartera i Ronalda Reagana. Potencjalnymi sekretarzami stanu są Bill Richardson, obecny gubernator Nowego Meksyku, John Kerry (demokrata z Massachussetts) oraz Richard Lugar (republikanin z Indiany). Jako kandydatów na stanowisko sekretarza obrony narodowej wymienia się pełniącego obecnie tę funkcję Roberta Gatesa, senatora Rhode Island Jacka Reeda, a także senatora Chucka Hagela (Nebraska). Głównym doradcą Obamy zostanie prawdopodobnie David Plouffe, jeden z głównych architektów sukcesu jego kampanii. Szanse na to stanowisko mają również David Axelrod (polityczny doradca senatora z Illinois) i strateg obozu Demokratów Steve Hildebrand.

Rozczarowanie Republikanów
- Wybraliśmy gwiazdę w stylu "Amerykańskiego Idola" - ocenił prezydenta-elekta jeden z sympatyków Johna McCaina, nawiązując do popularnego programu telewizyjnego. - Nie sądzę, by Stany Zjednoczone były gotowe na afroamerykańskiego prezydenta - stwierdziła 30-letnia republikanka. - Nie będziemy musieli niepokoić się kolejnym afroamerykańskim prezydentem za cztery lata, ponieważ przy tym, co wydarzy się w ciągu czterech najbliższych lat prezydentury Baracka Obamy, nigdy więcej nie wybierzemy czarnego prezydenta - wtórował jej mąż. Były to jednak nieliczne tak radykalne oceny.
Sam McCain pogratulował zwycięstwa swojemu rywalowi i w ciepłych słowach zwrócił się do swoich zwolenników. - To moja porażka, nie wasza - stwierdził. - Dotarliśmy do końca tej długiej podróży. Naród amerykański przemówił i to przemówił jasno. Nie wiem, co więcej mogliśmy zrobić, aby wygrać te wybory - mówił do swoich zwolenników zgromadzonych w jednym z hoteli w Phoenix. Pogratulował przeciwnikowi zwycięstwa, jednocześnie deklarując swoją pomoc we wszystkich wyzwaniach, przed jakimi stanie kraj. - Senator Obama osiągnął wielką rzecz dla siebie i dla kraju. Gratuluję mu - powiedział McCain, czym wywołał buczenie zebranych. Barack Obama stwierdził, że telefon z gratulacjami, który odebrał od 72-letniego republikanina, był nadzwyczaj serdeczny.
Światowy establishment z niespotykanym dotychczas entuzjazmem przyjął zwycięstwo ciemnoskórego senatora z Illinois. Trudno się zresztą dziwić: kraje zachodniej Europy mają powód do zadowolenia z wyboru na głowę największego, światowego mocarstwa człowieka, który wyznaje te same liberalne zasady, co one; Kreml liczy na złagodzenie kursu Stanów Zjednoczonych, jeżeli chodzi o rosyjskie strefy wpływów w Europie Środkowowschodniej, a na to się zapowiada, sądząc po wypowiedziach Obamy z początków konfliktu na Kaukazie. Na bardziej ugodową politykę liczą również Kuba i Korea Południowa.
Amerykańska i europejska prasa w większości pozytywnie ocenia zwycięstwo Obamy. "New York Times" umieścił na pierwszej stronie wielki tytuł "Obama". Wygraną ciemnoskórego senatora gazeta ta nazywa ogólnonarodowym katharsis. "Obama tworzy historię" - tak z kolei brzmi tytuł czołowego artykułu w "Washington Post". Dziennik pisze, iż to zwycięstwo otwiera nową erę dominacji Demokratów w kraju, przypominając także o wyjątkowo silnej pozycji tego ugrupowania w Senacie. Podobnie wygląda ocena sytuacji przez prasę z zachodniego wybrzeża. "Los Angeles Times" zaznacza, że Obama przełamał ostatecznie wszelkie rasowe bariery, jakie panowały w kraju. Cytując wypowiedź prezydenta elekta, podkreśla, iż Stany Zjednoczone to kraj, w którym każde marzenie może się spełnić.
Francuskie "Le Figaro" nazywa to wydarzenie epokowym, zaś Obamę tytułuje mianem "zastępczego światowego prezydenta". Z kolei niemiecki "Die Welt" akcentuje fenomen amerykańskich wyborów, zauważając, że cały świat z zapartym tchem obserwował tamtejszą kampanię wyborczą. Londyński "The Times", odwołując się do hasła wyborczego demokraty, pisze, iż wybór ten z całą pewnością oznacza, że dla Ameryki nadeszła zmiana.

Anna Wiejak

 

Infonurt2 :

Rusza lawina zydowska na Obame. A gdzei byli ci obroncy zycia gdy Bush wymordowal 850 tys cywilnej ludnosci w Iraku ?  A gdzie przysneli  obroncy ludzkosci w czasie napadu Izraela na Liban? Jeszcze raz przypominamy : wybor Clinton czy McCaina – to atak na Iran – to wielki krok w kierunku III Wojny Swiatowej – w ktorej nie beda ginely miliony cywilnej ludnosci – ale miliardy!!!