Druga kariera piłkarza

Dumę angielskiej piłki nożnej czeka za oceanem wiele pojedynków. Nie tylko na boisku

David Beckham będzie musiał zmierzyć się ze sławami kalibru Toma Cruise’a czy Brada Pitta. Na tę konfrontację jest chyba dobrze przygotowany.

David Beckham – 31 lat, 182 cm wzrostu, 74 kg wagi, 94 występy w reprezentacji i 248 milionów dolarów na koncie. Z dnia na dzień charakterystyka "Becksa" zyskała nowy wymiar. Jego odejście z Realu Madryt do amerykańskiego klubu Los Angeles Galaxy wywołało w Anglii lawinę komentarzy. W gazetach pojawiły się panegiryki na cześć słynnego pomocnika Manchesteru United, sześciokrotnego zdobywcy tytułu Mistrza Anglii.

fot. AP



Prasa brytyjska, od bardzo poważnego "Financial Timesa" po popularny "Sun", raczej cieszy się  z najbardziej lukratywnego kontraktu, jaki kiedykolwiek podpisany został przez piłkarza. Właśnie pod tym względem transfer Beckhama, gdzie sport miesza się z showbiznesem, jest dziś sensacją. Według BBC One Brytyjczyk będzie zarabiał równowartość 3,3 miliona euro miesięcznie, według "Timesa" 150 tysięcy euro dziennie, a według "Suna" 75 euro na minutę. "Ten człowiek mógł stać się legendarnym piłkarzem, a skończy robiąc to, w czym jest najlepszy: zarabiając pieniądze" – irytuje się jednak Leo McKinstry z "Daily Mail". Ubolewa nad "geniuszem, którego zniszczyła zachłanność".

Czy jednak były kapitan angielskiej reprezentacji jest wciąż tylko zawodnikiem? Z upływem lat DB stał się produktem marketingowym, o którego wartości decyduje boisko piłkarskie, ale także popularne magazyny, telewizja i świat mody. Jego fryzura "na Mohikanina", jego okulary przeciwsłoneczne i kolczyki sprawiły nawet, że fani przestali identyfikować go z niewiarygodnymi podaniami prawą nogą.

Małżeństwo Beckhama z Victorią Adams, byłą piosenkarką zespołu Spice Girls, zepchnęło na dalszy plan jego karierę w angielskiej reprezentacji. Domniemane kłopoty małżeńskie sportowca – zdrada, jakiej miał się dopuścić z osobistą asystentką – były analizowane częściej niż jego niepowodzenia w ćwierćfinale Pucharu Świata w 2002 i 2006 roku. Znakomici doradcy finansowi z pomocą paparazzich przeistoczyli Davida Beckhama w ikonę metroseksualizmu. Teraz piłkarz ma na swój wyłączny użytek reklamowe eldorado...

Uwielbiają go konsumpcyjni giganci: Gillette, Motorola, Pepsi, Volksvagen i inni płacą co roku 19 milionów euro za zniewalający uśmiech albo wytatuowane ramię przystojniaka z Leytonstone. Trener Realu Madryt mógł go sadzać na ławce rezerwowych, ale sama sprzedaż koszulek z numerem 23, "obowiązkowych" wśród japońskich nastolatków, przyniosła hiszpańskiemu klubowi 100 milionów euro. Akurat starczyło na jego wynagrodzenie, szacowane na 10 milionów euro.

W Realu Madryt król David, odznaczony przez królową Orderem Imperium Brytyjskiego, dostawał połowę dochodów, które zawdzięczał mu klub. W LA Galaxy otrzyma całość. Jego prawa są kluczowym punktem kontraktu – uważa dziennikarz piszący redakcyjne komentarze gospodarcze dla "Suna". "Zażądał  ponad połowy wpływów uzyskiwanych ze swojego nazwiska, ale Real odmówił" – przypomina. Marka "Beckham" od razu sprzedała się gdzie indziej, kupił ten, kto dawał więcej.

Eksperci rozpływali się nad owym transferem stulecia, jakby chodziło o najnowszy sukces giełdowy Google’a. "Możliwości tego golden boya o midasowym dotyku są nieograniczone" – napisał całkiem serio David Bond w "Daily Telegraph". Jego zdaniem udany mariaż prestiżowych i lukratywnych światów showbiznesu i piłki nożnej radykalnie przeobrazi światowy sport. Innymi słowy, medialna bańka jak na razie nie zamierza pęknąć. (...)

Blednąca gwiazda europejskiego futbolu wejdzie teraz w koneksje z gwiazdami Hollywood. Brytyjczycy już zacierają ręce na myśl o towarzyskich spotkaniach Beckhamów z parą Tom Cruise-Katie Holmes czy Brad Pitt-Angelina Jolie. Nie mogą się doczekać oszałamiających fotografii Victorii robiącej zakupy w Beverly Hills. Marzą o nowych wielkich sukcesach. "A jeśli Beckhamowi uda się w Stanach Zjednoczonych zrobić dla piłki nożnej to, co Beatlesi zrobili dla muzyki pop?" – podnieca się jeden z komentatorów. Prezes LA Galaxy oświadczył, że "jest świadom, iż Los Angeles to światowa stolica przemysłu rozrywkowego".

Niewątpliwie Beckham stanął już na podium jako sportowiec nowego typu. Czyż negocjacji w jego imieniu nie prowadził Simon Fuller, kierujący Creative Artists Agency, agencją wielu gwiazd? Ten guru i twórca Spice Girls zajmuje się małżeństwem Beckhamów od 2003 roku. Podobno już stara się o rolę dla Victorii w serialu "Gotowe na wszystko". Czy Davida też czeka jakaś rola?

Przed ogłoszeniem kontraktu bukmacherzy oceniali szanse na to, że zostanie aktorem, jak 1:2, że właścicielem salonu fryzjerskiego – 1:16, a premierem – 1:10 000! Świadom ryzyka, iż może stać się obiektem dowcipów, angielski Zidane zapewnia, że będzie grać wyłącznie w piłkę nożną, by spopularyzować ten sport za oceanem. (...)

W Stanach Zjednoczonych futbol funkcjonuje tylko z przymiotnikiem "amerykański", zaś "soccer" uważa się za sport dla kobiet i dzieci. Kalifornijczycy, przepytywani w okolicach Home Depot Center, stadionu LA Galaxy nie mieli pojęcia, kim jest ulubieniec szczęśliwej Anglii czasów Blaira.
"David jaki? – pytali. – Ach, tak! Mąż tej byłej piosenkarki!".